Bogdanka - Piast 2-0. Błędów nie uniknęli, szczęście nie sprzyjało

16.05.2012
Gliwiczanie mogli dziś awansować do ekstraklasy. Plany trzeba odłożyć, bo zespół Marcina Brosza przegrał drugi wyjazdowy mecz w tej rundzie, tym razem z Bogdanką Łęczna.
Wydarzenie
Po godzinie gry praktycznie było po meczu. Kolejny błąd obrony, Wojciech Łuczak wychodzi sam na sam z Jakubem Szmatułą po prostopadłym podaniu i umieszcza piłkę obok bezradnego bramkarza.

Bohater
Nie kto inny, jak strzelec dwóch bramek. Łuczak świetnie grał także w pierwszej połowie. Tomas Pesir wygrał pojedynek główkowy z zawodnikiem Piasta i zgrał piłkę do wspomnianego pomocnika. 22-latek przyjął piłkę na klatkę piersiową, łatwo ograł Mateusza Bodziocha i mocnym strzałem nie dał szans Szmatule.

Rozczarowanie
Mateusz Bodzioch. Obrońca "Piastunek", podobnie jak cały zespół Marcina Brosza grał w Łęcznej słabo. Przy pierwszej bramce nie zrobił nic, by zatrzymać Łuczaka, a do tego sam zmarnował jedną dobrą okazję pod bramką rywala. Do tego miał kilka głupich zagrań. Raz próbował podawać do kolegi piętą. Skończyło się na tym, że groźną akcję mieli przeciwnicy... Na drugą połowę syn managera Piasta już nie wyszedł.

Co ciekawego:
- Spotkanie nie rozpoczęło się o planowanej godzinie. Transmitująca spotkanie stacja Orange Sport miała problemy z sygnałem. Ostatecznie sędzia pierwszy raz zagwizdał o 17:05.

- Pierwszą dogodną okazję do zdobycia gola mieli gospodarze. El Mehdi Sidqy z pięciu metrów uderzył głową wprost w ręce bramkarza Piasta. Ze strony gości w dobrej sytuacji po rzucie rożnym znalazł się Mateusz Bodzioch, ale nie trafił w piłkę.

- W 29. minucie Mariusz Zganiacz zagrał prostopadle do Jurado. Hiszpan od razu posłał piłkę na szósty metr, w stronę nabiegającego Wojciecha Kędziory, który spudłował. To była bardzo dobra okazja gości na objęcie prowadzenia.

- Chwilę po tym, jak podopieczni Piotra Rzepki objęli prowadzenie, mogli je podwyższyć. Szmatuła popisał się jednak ładną paradą po strzale Michała Zubera. Piłka zmierzała w "okienko" gliwickiej bramki.

- Minutę przed przerwą piłkę z wolnego dośrodkował w pole karne Tomasz Podgórski. Futbolówka odbiła się na piątym metrze, a bramkarz z Łęcznej nie wyszedł do niej. Gracze Piasta stali jednak jak słupy soli i piłka spokojnie przeleciała w boczny sektor boiska. Szansę miał jeszcze Pavol Cicman, ale uderzył niecelnie w dość dogodnej sytuacji.

- Po stracie drugiego gola Piast zaczął grać odważniej. Lider I ligi miał szansę na gola, ale bramka gospodarzy była zaczarowana. Tomas Docekal trafił w słupek, a Podgórski w poprzeczkę.

- Dariusz Dudek oglądał mecz z trybun. Drugi trener Piasta odbywał karę za to, że w poprzednim meczu arbiter wyrzucił go z ławki rezerwowych.

- Spotkanie oglądali przedstawiciele Karpat Lwów. Ukraińcy chcą nawiązać współpracą z Bogdanką. Może jakiś piłkarz Piasta wpadł im w oko?
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również