"Bić mistrza!", czyli zwycięstwa Piasta nad Legią
09.12.2016
Liczba spotkań pomiędzy Piastem Gliwice, a Legią Warszawa, w których walczono o ligowe punkty wynosi czternaście. Bilans tych meczów nie jest korzystny dla gliwiczan, gdyż aż ośmiokrotnie schodzili oni z boiska pokonani, czterokrotnie zremisowali oraz dwa razy wygrali. „Niebiesko-Czerwoni” dużo korzystniejszy bilans mają w pojedynkach na własnym stadionie. Przy Okrzei rozegrano dotychczas pięć spotkań pomiędzy tymi drużynami. Dwukrotnie wygrywała Legia, raz padł remis oraz dwa razy zwyciężył Piast, a były to dwa ostatnie mecze gliwiczan ze stołecznym klubem przy Okrzei.
Bezwzględnie meczem, do którego kibica Piasta wracają pamięcią z wielką chęcią i zadowoleniem jest pojedynek z jesieni 2014 roku, kiedy to „Niebiesko-Czerwoni” pokonali „Wojskowych” 3:1.
Piast Gliwice, który przed meczem zajmował w lidze dopiero jedenastą lokatę był skazywany na pożarcie. Chociaż w Gliwicach wierzono w korzystny rezultat, gdyż ówczesny lider Ekstraklasy walczył również na drugim froncie, a mianowicie w Lidze Europy. I właśnie w tym upatrywano szansę dla „Niebiesko-Czerwonych”. Rzeczywistość okazała się zgoła inna. Ucztę z mistrzów Polski zrobił sobie Kamil Wilczek. Napastnik gospodarzy rozegrał znakomity mecz zaliczając hattricka, a pomógł mu w tym w głównej mierze Dusan Kuciak – bramkarz Legionistów, który popełnił niejeden fatalny błąd.
Piast zaatakował od samego początku. Już w pierwszej minucie Kuciak musiał bronić groźny strzał Rubena Jurado. Chwilę potem okazję po rzucie rożnym zmarnował Kornel Osyra. Po kolejnej chwili padł gol dla gospodarzy. Igor Lewczuk podał do… Kamila Wilczka, który był szybszy od Jakuba Rzeźniczaka i strzelił na bramkę gości. Kuciak odbił piłkę, ale przy dobitce był już bezradny. Bardzo dobrze w bramce Piasta spisywał się Jakub Szmatuła, który kilkukrotnie uchronił swój zespół przed utratą gola. W kolejnej akcji pomógł gliwiczanom Kuciak. Po podaniu od Inakiego Astiza bramkarz Legii nie opanował piłki, a czyhający na błąd Wilczek wpakował piłkę do siatki!
W drugiej połowie Szmatuła zaprezentował się jeszcze lepiej, a Wilczek pokonał Kuciaka po raz trzeci. Bartosz Szeliga strzelił zza pola karnego, bramkarz odbił piłkę przed siebie, a napastnik Piasta dobił ją i zaliczył hattricka.
„Dla takich chwil warto żyć” – krzyczał stadionowy spiker, a kibice skandowali: „Na kolana” oraz „Legia! Co? 3:0!”. Warszawiacy na koniec strzelili gola na otarcie łez.
Nikt, nikt w Polsce chyba nie oczekiwał, że będziemy w stanie wygrać z mistrzem. Pracowaliśmy bardzo ciężko. Chcę tę wygraną zadedykować mojemu asystentowi, który też ma udział w tym zwycięstwie – tak zwycięstwo nad Legią komentował ówczesny trener „Piastunek” Angel Perez Garcia.
Po meczu zadowolony był również Kamil Wilczek - Był to chyba najlepszy mój mecz w życiu. Do tej pory nie strzeliłem trzech bramek w meczu ekstraklasy, a dziś to się udało z Legią. W tym spotkaniu wszyscy musieliśmy zagrać na 150 procent naszych możliwości. Jak to jest, że najpierw przegrywamy z Koroną, a potem wygrywamy z Legią? Taka jest polska liga, każdy może wygrać z każdym – komentował napastnik Piasta, który w sezonie 2014/2015 zdobył tytuł króla strzelców z 20 golami na koncie.
Kolejny sezon zapadł w głowach kibiców z Okrzei na dobre. Do świetnego końcowego wyniku przyczyniła się również wygrana w piątej kolejce nad stołeczną Legią. „Niebiesko-Czerwoni” zanotowali najlepszy start rozgrywek w historii i przed pierwszym gwizdkiem meczu z Legią mieli na swoim koncie aż dziewięć punktów. Wciąż nie byli jednak faworytem tego spotkania. To „Wojskowi” przybyli do Gliwic niepokonani, a mając dziesięć oczek na koncie plasowali się na samym szczycie ligowej tabeli.
Od pierwszego gwizdka sędziego spotkanie było bardzo wyrównane oraz otwarte. Obie drużyny wyprowadzały cios za ciosem. Jednak pierwsi trafienie zaliczyli legioniści, którzy za sprawą Nemanji Nikolica wyszli na prowadzenie. Mało tego goście kilkukrotnie mieli okazje do podwyższenia rezultatu. Stare piłkarskie porzekadło mówi o tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą...i sprawdziło się ono właśnie w tym meczu. Na listę strzelców wpisał się Martin Nespor. Czeski napastnik otrzymał dośrodkowanie od Patrika Mraza, uciekł Igorowi Lewczukowi i sprytnym uderzeniem wyrównał wynik spotkania. Dusan Kuciak nawet nie zareagował. Na przerwę obie ekipy chodziły przy wyniku 1:1.
Druga część gry toczyła się pod dyktando Legii. Liczne podania i gra na połowie Piasta na niewiele się zdała gościom, gdyż bardzo dobrze dysponowani w tym spotkaniu byli obrońcy gospodarzy. Bardzo dobra postawa defensywy napędzała również ofensywę Piasta. Mimo wysokiej temperatury przy Okrzei działo się naprawdę sporo. Licznie zgromadzeni kibice nie mogli narzekać. Piast o komplet punktów walczył do ostatniej minuty. W samej końcówce spotkania gola zdobył Sasa Zivec. Słoweniec po podaniu rezerwowego Gerarda Badii zamienił na bramkę strzał z pola karnego.
Po tym spotkaniu Piast Gliwice zasiadł na fotelu lidera - Mamy lidera, to historyczny moment! - cieszył się Marcin Pietrowski - Myślę, że kluczem do sukcesu były determinacja i naprawdę mądra gra. Dzięki nim po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy wygrywać nawet z silniejszymi rywalami.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów