Beniaminek z Kluczborka zapłacił frycowe i... czeka na Podbeskidzie

04.08.2009
Choć MKS Kluczbork na inaugurację I ligi pierwszy zdobył gola, uległ GKP Gorzów. - Takich bramek nie traci się nawet na boiskach niższych lig - denerwuje się Michał Glanowski, pomocnik MKS-u.
Wszystko szło po myśli beniaminka. Waldemar Sobota otworzył wynik meczu z drużyną z Gorzowa i wydawało się, że debiut na zapleczu ekstraklasy piłkarze Grzegorza Kowalskiego okraszą zwycięstwem. - Niestety, zaważyły głupio stracone bramki. Takich goli nie traci się nawet na boiskach niższych lig, a Traore - który dwa razy pokonał naszego bramkarza - mógł zrobić z piłką praktycznie co chciał - przyznaje Michał Glanowski, pomocnik MKS-u.

Terminarz spotkań jego zespołu, pod względem klasy przeciwnika, nie wygląda optymistycznie. Kluczbork w następnej kolejce zmierzy się bowiem z jednym z głównych kandydatów do awansu, Podbeskidziem Bielsko- Biała, a później z Flotą Świnoujście, która ligowe zmagania rozpoczęła od zainkasowania kompletu punktów. - Jako debiutant w tej klasie rozgrywkowej, musimy zapłacić frycowe. "Firmy" jednak nie grają i niezależnie od tego, z kim będziemy mierzyć siły, interesować nas będzie jedynie wygrana - zapowiada Glanowski.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również