Beniaminek wyszedł z dołka

03.09.2009
MKS Kluczbork odniósł pierwsze, historyczne zwycięstwo na zapleczu ekstraklasy. - Na świętowanie nie było jednak czasu - przekonuje Krzysztof Stodoła, bramkarz zespołu.
Kibice MKS-u dopiero w siódmej kolejce mogli fetować komplet punktów swoich ulubieńców w I lidze. Wydawać by się mogło, że przyszedł on... w najmniej spodziewanym momencie. Przypomnijmy, że ostatnio drużyna z Kluczborka dostała tęgie lanie w Nowym Sączu, a w miniony weekend u siebie przegrała z Motorem. Tym razem jednak, po dobrej grze, z kwitkiem odprawiła szczecińską Pogoń, jednego z kandydatów do awansu do ekstraklasy. - W sobotę gramy kolejne spotkanie -  ze Zniczem w Pruszkowie - więc na świętowanie nie było czasu - przekonuje Krzysztof Stodoła, golkiper beniaminka.

- Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, bo długo na taki moment czekaliśmy. Można powiedzieć, że przed konfrontacją z Pogonią byliśmy w małym "dołku". Na szczęście udało nam się z niego wyjść - zapewnia Stodoła. - Uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie wygrywać nawet z kandydatami do awansu. W dalszym ciągu wierzymy, że utrzymamy się w I lidze - dodaje bramkarz MKS-u.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również