Bełchatów - Ruch 3-2. "Nie wyszliśmy na pierwszą połowę"

21.08.2010
"Niebiescy" mogą mieć pretensje tylko do siebie, bowiem kompletnie przespali pierwszą połowę. Nie do zatrzymania tego dnia był jednak Maciej Małkowski, który asystował przy wszystkich golach rywala.
Inicjatywa od pierwszego gwizdka arbitra należała do bełchatowian. Przypominało to nieco początek zmagań w spotkaniu z Lechią. Z tą tylko różnicą, że tym razem gospodarze w miarę szybko skarcili rywala. Maciej Małkowski dośrodkował wprost na głowę Marcina Żewłakowa, a ten bez najmniejszych problemów pokonał Krzysztofa Pilarza. Na naganę zasłużyła w tej sytuacji defensywa Ruchu, która w iście wakacyjnym tempie wracała pod swoje pole karne.

Ci, którzy myśleli, że gol podziałała na "Niebieskich" mobilizująco, poważnie się rozczarowali. Po pół godzinie gry futbolówkę ponownie wrzucał Małkowski, a najniższy na boisku Tomasz Wróbel "główką" podwyższył. - Taka jest moja rola w drużynie, żeby dokładnie dogrywać do napastników - uśmiechał się Małkowski. Chwilę potem wściekły Waldemar Fornalik postanowił wstrząsnąć swoim zespołem i za Michała Pulkowskiego wprowadził Arkadiusza Piecha.

Kompletnie nieudana połowa miała swoje ukoronowanie w doliczonym czasie. Z fatalnego wybicia Pilarza nie skorzystał jednak Żewłakow. - Musimy wyjść równie skoncentrowani na drugą część meczu, ale nie trzeba już forsować tempa - dodał asystent przy obu bramkach.

Po zmianie stron wreszcie zaatakowali przyjezdni. Ich pierwsza składna akcja w całych zawodach od razu przyniosła powodzenie. Wrzutkę Grzegorza Bronowickiego na gola zamienił Sebastian Olszar, dla którego było to pierwsze ligowe trafienie w barwach nowego klubu.

Na dziesięć minut przed końcem chorzowianie wyrównali. Po kilku niewykorzystanych szansach do głosu doszli rezerwowi. Akcję Piecha i Janoszki wykończył debiutant w ekstraklasie, Maciej Jankowski. 20-latek w zeszłym sezonie strzelał jeszcze dla III-ligowego KS-u Piaseczno!

Radość Ślązaków nie trwała jednak długo. "Niebieskim" znowu urwał się Małkowski. 25-latek, który był najlepszym zawodnikiem meczu podał do Grzegorza Kuświka, a ten przymierzył w krótki róg i ustalił wynik rywalizacji. - Cieszę się z bramki, ale liczyłem, że zapewni ona przynajmniej remis. Ciężko powiedzieć czego zabrakło do wywiezienia choćby punktu - przyznał Jankowski.

Była to już szósta z rzędu porażka Ruchu w Bełchatowie.

Konferencja prasowa

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Spotkanie było dla kibiców atrakcyjne z powodu ilości zdobytych bramek oraz stworzonych sytuacji. Jeśli chodzi o naszą postawę, to trzeba stwierdzić, że na pierwszą połowę nie wyszliśmy. Dopiero w drugiej połowie zaczęliśmy grać, pokazaliśmy charakter. Żałosne jest to, że w końcówce meczu straciliśmy bramkę. Jak na spotkanie ekstraklasy, popełniliśmy zdecydowanie za dużo błędów. Szczególnie w defensywie.

Maciej Bartoszek (trener GKS-u): W pierwszej połowie należą się słowa uznania dla moich zawodników za konsekwentne wypracowanie założeń taktycznych. Chodziło nam o to, aby Ruch rozgrywał piłkę i aby zmusić go do rozgrywania ataku pozycyjnego. W przerwie zapowiadaliśmy, że 2-0 to zdradliwy wynik i nie można się rozluźnić. Nasi obrońcy za bardzo się cofnęli, pozostawiając zbyt dużo miejsca napastnikom Ruchu, przez co naraziliśmy się na groźne ataki.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również