Bełchatów - Ruch 2-1. Nie zasłużyli na remis, więc przegrali
12.09.2009
Ruch był bliski wywiezienia punktu, który byłby niezwykle szczęśliwy i cenny. "Niebiescy" w niczym bowiem nie przypominali wicelidera ekstraklasy. Przez pierwszą godzinę stworzyli sobie właściwie półtorej okazji. Niedzielan obsłużony prostopadłym podaniem przez Scherfchena stanął oko w oko z Sapelą, lecz zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału.
Potem podobne sytuacje marnował seryjnie Korzym pod drugą bramką. Najlepszym graczem Ruchu w tym meczu był bez wątpienia Pilarz, który bronił momentami w niesamowity sposób. Jego zegar z czystym kontem tykał od straty dwóch goli w pierwszej kolejce. W końcu pogromcą okazał się Tosik, ładnym strzałem głową wykańczając dośrodkowanie Korzyma. Były napastnik Odry powinien był powiększyć bramkową przewagę GKS-u, ale że tego nie zrobił, to trafił... Ruch.
Świetnie podziałały na chorzowian zmiany Waldemara Fornalika. Szkoleniowiec ściągnął z boiska zupełnie niewidocznego Balaża. Za zmęczonego Scherfchena pojawił się z kolei Straka. To wszystko wpłynęło na jakość gry gości. Brakowało Artura Sobiecha. - Niestety, doznałem kontuzji mięśnia dwugłowego w drugim meczu reprezentacji młodzieżowej z Finlandią - wytłumaczył młody napastnik. Uraz ten na Cichej skrzętnie ukrywano.
Z kontuzją zmagał się też Brzyski, ale on na boisko wyszedł i prawie został bohaterem. Fantastycznie wykonał rzut wolny z około 20 metrów. Piłka "zdmuchnęła pajęczynę" w okienku bramki Sapeli i liczna grupa kibiców ze Śląska oszalała z radości. - Jeśli nie można wygrać, to trzeba zremisować. Niestety, straciliśmy drugiego gola, który zupełnie nas podłamał - westchnął "Brzytwa".
"Katem" Ruchu znów okazał się Mariusz Ujek, który strzelał chorzowianom bramki jeszcze w barwach Zagłębia Sosnowiec. - Było w tej sytuacji dużo walki wręcz. Byłem pewien, że Mateusz Cetnarski pokona Krzysia Pilarza, ale ten spisał się rewelacyjnie. Miałem na szczęście możliwość dobicia piłki - takimi słowami Ujek opisał sytuację, rozstrzygający losy meczu.
Ruch przegrał, bo w Bełchatowie zdecydowanie rozczarował. Okazało się, że w drużynie trenera Fornalika nadal jest zbyt wiele słabych ogniw. - Musimy się teraz zebrać do kupy i wygrać kolejny mecz - skwitował Brzyski, na którego akurat szkoleniowiec "Niebieskich" zawsze może polegać.
Potem podobne sytuacje marnował seryjnie Korzym pod drugą bramką. Najlepszym graczem Ruchu w tym meczu był bez wątpienia Pilarz, który bronił momentami w niesamowity sposób. Jego zegar z czystym kontem tykał od straty dwóch goli w pierwszej kolejce. W końcu pogromcą okazał się Tosik, ładnym strzałem głową wykańczając dośrodkowanie Korzyma. Były napastnik Odry powinien był powiększyć bramkową przewagę GKS-u, ale że tego nie zrobił, to trafił... Ruch.
Świetnie podziałały na chorzowian zmiany Waldemara Fornalika. Szkoleniowiec ściągnął z boiska zupełnie niewidocznego Balaża. Za zmęczonego Scherfchena pojawił się z kolei Straka. To wszystko wpłynęło na jakość gry gości. Brakowało Artura Sobiecha. - Niestety, doznałem kontuzji mięśnia dwugłowego w drugim meczu reprezentacji młodzieżowej z Finlandią - wytłumaczył młody napastnik. Uraz ten na Cichej skrzętnie ukrywano.
Z kontuzją zmagał się też Brzyski, ale on na boisko wyszedł i prawie został bohaterem. Fantastycznie wykonał rzut wolny z około 20 metrów. Piłka "zdmuchnęła pajęczynę" w okienku bramki Sapeli i liczna grupa kibiców ze Śląska oszalała z radości. - Jeśli nie można wygrać, to trzeba zremisować. Niestety, straciliśmy drugiego gola, który zupełnie nas podłamał - westchnął "Brzytwa".
"Katem" Ruchu znów okazał się Mariusz Ujek, który strzelał chorzowianom bramki jeszcze w barwach Zagłębia Sosnowiec. - Było w tej sytuacji dużo walki wręcz. Byłem pewien, że Mateusz Cetnarski pokona Krzysia Pilarza, ale ten spisał się rewelacyjnie. Miałem na szczęście możliwość dobicia piłki - takimi słowami Ujek opisał sytuację, rozstrzygający losy meczu.
Ruch przegrał, bo w Bełchatowie zdecydowanie rozczarował. Okazało się, że w drużynie trenera Fornalika nadal jest zbyt wiele słabych ogniw. - Musimy się teraz zebrać do kupy i wygrać kolejny mecz - skwitował Brzyski, na którego akurat szkoleniowiec "Niebieskich" zawsze może polegać.
Polecane
Ekstraklasa