Bełchatów - Polonia B. 3-1. Nie powstrzymali Nowaka i wracają na tarczy

01.05.2009
Mimo szybkiego wyjścia na prowadzenie Polonia Bytom nie dowiozła korzystnego rezultatu do końca i musiała uznać wyższość GKS-u Bełchatów.

Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Popka, z którym niemałe problemy miał Pesković. W odpowiedzi z rzutu wolnego z 30 metrów huknął Sokolenko i Sapela z wielkim trudem wybił piłkę na rzut rożny. Wykonawcą stałego fragmentu gry ponownie był Ukrainiec. Dośrodkował w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Gikiewicz i strzałem głową otworzył wynik spotkania.

Poloniści złapali wiatr w żagle i ku zdziwieniu miejscowych kibiców prezentowali się dużo lepiej niż zawodnicy GKS-u. Przewaga gości na nic się zdała. Do wyrównania bowiem doprowadził Gol wykorzystując podanie Cetnarskiego z lewego skrzydła.

Chwilę później w zamieszaniu w "szesnastce" na murawę padł Nowak. Sędzia doszukał się przewinienia bytomian i podyktował rzut karny. "Jedenastkę" na bramkę zamienił sam poszkodowany i bełchatowianie już wygrywali. - Mój pierwszy gol w lidze dał nam szybkie prowadzenie. Niestety zbyt łatwo je roztrwoniliśmy - żałował Gikiewicz.

Przyjezdni za wszelką cenę chcieli doprowadzić do remisu. Trener Jurij Szatałow dokonał roszad w składzie, ale nie miały one przełożenia na rezultat. W końcówce ponownie Nowak wpisał się na listę strzelców. Napastnik GKS-u wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Polonii i ustalił wynik spotkania.[b]
[/b]
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również