Bełchatów - Piast 0-1. Gliwiczanie wykorzystali... pudła rywala

22.08.2009
We wszystkich dotychczasowych ligowych spotkaniach bełchatowian z Piastem padała maksymalnie jedna bramka. Nie inaczej było i tym razem. Trafienie na wagę zwycięstwa zaliczył Daniel Iwan.
Trapiony kontuzjami Piast nie przestraszył się - bądź co bądź - wicemistrza Polski sprzed dwóch lat i udowodnił, że urazy piłkarzy nie muszą być powodem usprawiedliwień dla słabszych wyników. W pierwszej części gry szczególnie aktywni byli Wilczek i Olszar. Bohater meczu z Zagłębiem kilka razy groźnie strzelał na bramkę Sapeli, a byłemu zawodnikowi Portsmouth do wpisania się na listę strzelców na drodze stawał golkiper bełchatowian.

Decydujący o losach pojedynku cios gliwiczanie zadali po blisko pół godzinie gry. Dokładne zagranie Smektały strzałem z najbliższej odległości wykończył Iwan. - Jestem niezwykle szczęśliwy ze swojego pierwszego trafienia w ekstraklasie - nie krył zadowolenia 20-latek. - Wiedzieliśmy, że Bełchatów jest "pod ścianą", ale przyjechaliśmy tutaj z mocnym postanowieniem zdobycia trzech punktów - dodał Iwan.

Założenie udało się zrealizować, bo GKS prezentował się tego dnia wyjątkowo mizernie. Nie bez znaczenia był również uraz Costlyego, przez który Honduranin przedwcześnie opuścił mjurawę. Bezproduktywni zawodnicy miejscowych najlepszej okazji do wyrównania nie wykorzystali w ostatnim kwadransie. W sytuacji sam na sam ze Szmatułą fatalnie przestrzelił Korzym. Inna sprawa, że arbiter przy tej okazji mógł chyba odgwizdać spalonego. - Liczyliśmy, że w spotkaniu z Piastem uda nam się przełamać. Trudno ocenić, gdzie leży przyczyna naszej złej postawy - rozkładał bezradnie ręce Dariusz Pietrasiak, obrońca gospodarzy.

Kibice "Piastunek" mieli okazję oglądać debiut w niebiesko-czerwonych barwach Jakuba Biskupa. Ten, dwukrotnie bliski był szczęścia, ale za każdym razem przegrywał pojedynki z golkiperem z Bełchatowa. Wystarczyło to jednak do odniesienia drugiego zwycięstwa z rzędu. - Wysoka wygrana z Zagłębiem dodała nam pewności siebie. Udowodniliśmy, że potrafimy grać w piłkę i nie jesteśmy byle jaką drużyną. Jeszcze niejednemu napsujemy krwi w tym sezonie! - zapowiedział Kamil Wilczek, pomocnik gości.

Konferencja prasowa

Dariusz Fornalak
(trener Piasta): Wygraliśmy, bo byliśmy lepszym zespołem. Wszyscy zawodnicy, którzy wybiegli dzisiaj na boisko wypełnili swoje zadania. Żałuję tylko, że nie udało nam się strzelić drugiego gola. To pozwoliłoby uniknąć nerwowej końcówki.

Rafał Ulatowski (trener GKS-u): Trzeba pochylić głowę nad tym, co stało się w czterech ostatnich kolejkach. Jeden zdobyty punkt na pewno nikogo nie zadowala. Jedyną osobą odpowiedzialną za to, co dzieje się na boisku, jest trener. Nie boję się tej odpowiedzialności i zdaję sobie sprawę z konsekwencji. Z zespołem chcę być jednak na dobre i na złe.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również