Będzie "deptał" Trzeciaka

08.02.2009
Maciej Bębenek i Mariusz Różalski dowiedzieli się na zgrupowaniu Polonii, że ich poprzedni klub, Kmita Zabierzów, wycofał się z rozgrywek. - Trzy awanse, kilka spędzonych lat... Żal - wzdycha "Bęben".
Ich transfer sfinalizowano już w momencie, kiedy wylecieli w stronę riwiery. - Kmita nie robił przeszkód, abym zmienił barwy. Przyznam, że dopiero od pana się dowiaduję, że klub się wycofał. Szkoda... Całą seniorską przygodę spędziłem w Zabierzowie. Nie sądziłem, że do tego krachu dojdzie już w tym momencie - kręci głową Różalski.

Obaj piłkarze czuli jednak pismo nosem i zawczasu znaleźli nowego pracodawcę. - Po tym, jak z Kmity odszedł główny sponsor, było jasne, że działaczom będzie trudno utrzymać I ligę. My akurat z Mariuszem mamy nowy klub, więc tyle dobrze - stwierdza Bębenek, który zdążył już zadebiutować w ekstraklasie kilka lat temu, jako gracz Widzewa Łódź. Teraz wraca na najwyższy szczebel.

- To ciekawy zawodnik. Jacek Trzeciak miał świetną jesień, ale teraz będzie miał mu kto deptać po piętach - zauważa trener Marek Motyka. Wygryzienie ze składu symbolu Polonii to nie lada wyzwanie. - Konkurencja jednak jeszcze nikomu na złe nie wyszła. Mogę też grać na lewym skrzydle - wskazuje Bębenek, który po ostatnim sparingu nie był do końca z siebie zadowolony. W poprzednich wypadł obiecująco. Nie unikał indywidualnych akcji w pełnym biegu. - Niewielu graczy ma taką swobodę w trakcie dryblingu - chwali Motyka.

Z Różalskim pracuje Mirosław Dreszer. I to trener bramkarzy ochrzcił nowego piłkarza pseudonimem "Szczypior", z uwagi na szczupłą sylwetkę ciała. - Nie podoba mi się, ale co zrobić. Już tej ksywy nie zmienię - przyznaje Różalski. Ma on przed sobą równie trudne zadanie, jak Bębenek. Między słupkami bramki Polonii stoi przecież Michal Pesković. - Można się od niego sporo nauczyć. Przyszedłem tutaj jako numer trzeci, ale marzy mi się dres z "jedynką" - nie kryje Różalski. Zagra on w poniedziałkowym meczu kontrolnym.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również