- W lipcu będzie około stu osiemdziesięciu piłkarzy ekstraklasowych z kartą w ręce. Drugie tyle dojdzie z pierwszej ligi, więc będzie w czym wybierać - o przyszłych wzmocnieniach Piasta mówi prezes klubu.
"Będzie czym wybierać... Może przyjdzie do nas gracz Getafe?"
13.05.2013
Piłkarze Piasta, w ramach premii za punkty, z boiska podnieśli już około 850 tysięcy złotych. To cena, którą klub zapłaci za 12 zwycięstw i pięć remisów. Piast za wygrany mecz płaci średnio 63 tysiące złotych do podziału na zespół, a za remis 22 tysiące złotych. Jak informuje "Przegląd Sportowy", każdy z zawodników wynagradzany jest z osobna według stałej taryfy - (przy zwycięstwie) 6000 za 76 i więcej minut na boisku, 4500 za 46 do 75 minut, 3000 za 16 do 45 minut i 1500 za 1 do 15 minut. Przy remisie stawki wynoszą 2000, 1500, 1000 i 500 złotych.
Klub w związku z tym, że premie są godne nie zamierza już dodatkowo motywować zawodników. - Przed sezonem nikt nie zakładał tak optymistycznego scenariusza, ale wszystko przewidzieliśmy. Jest milion za trzecie miejsce, są premie meczowe, więc te sprawy mamy poukładane. My nie jesteśmy klubem hazardowym, ale sportowym, gdzie wszystko jest zapięte na ostatni guzik - mówi Jarosław Kołodziejczyk.
Prezes nie martwi się również o najbliższe okienko transferowe. - Poradzimy sobie, bo mamy dobry zespół, a w lipcu będzie około stu osiemdziesięciu piłkarzy ekstraklasowych z kartą w ręce. Drugie tyle dojdzie z pierwszej ligi, więc będzie w czym wybierać. My nie będziemy szaleć i płacić wielkich pieniędzy. Jak na polskim rynku nie będzie nic ciekawego, to rozejrzymy się za południową granicą. Jednego gracza ma nam zaproponować hiszpańskie Getafe - kończy Kołodziejczyk.
Klub w związku z tym, że premie są godne nie zamierza już dodatkowo motywować zawodników. - Przed sezonem nikt nie zakładał tak optymistycznego scenariusza, ale wszystko przewidzieliśmy. Jest milion za trzecie miejsce, są premie meczowe, więc te sprawy mamy poukładane. My nie jesteśmy klubem hazardowym, ale sportowym, gdzie wszystko jest zapięte na ostatni guzik - mówi Jarosław Kołodziejczyk.
Prezes nie martwi się również o najbliższe okienko transferowe. - Poradzimy sobie, bo mamy dobry zespół, a w lipcu będzie około stu osiemdziesięciu piłkarzy ekstraklasowych z kartą w ręce. Drugie tyle dojdzie z pierwszej ligi, więc będzie w czym wybierać. My nie będziemy szaleć i płacić wielkich pieniędzy. Jak na polskim rynku nie będzie nic ciekawego, to rozejrzymy się za południową granicą. Jednego gracza ma nam zaproponować hiszpańskie Getafe - kończy Kołodziejczyk.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów