"Baszczyński chyba myślał, że na stojąco da się wywalczyć jakieś punkty"
01.03.2013
Baszczyński fatalnie spisał się w spotkaniu z Lechem Poznań. Strzelił "swojaka", a także zawinił przy innych bramkach "Kolejorza". - Ale to na tyle solidny gracz, że szybko poukłada grę z tyłu - uspokaja Władysław Żmuda, były trener Ruchu. - Baszczyński miał być mocnym punktem zespołu, a popełniał dużo błędów. Byłem zaskoczony, że tak łatwo daje się ogrywać poznaniankom - dodaje.
- Bez wątpienia ten mecz mu nie wyszedł. Początkowo, podobnie jak jego koledzy z zespołu, chyba myślał, że na stojąco da się wywalczyć jakieś punkty. Za mało walczył, a jeśli już się starał, drużyna nie miała z tego pożytku - ocenia grę obrońcy legenda klubu, Gerard Cieślik.
Gra lepiej wyglądała w Lubinie, gdzie Ruch zremisował z Zagłębiem w rozgrywkach Pucharu Polski. - Wypadł poprawnie, ale nadal jest zbyt nerwowy. Poza tym pracy nie ułatwia mu to, że za partnerów ma takich graczy jak Żeljko Djokić, Piotr Stawarczyk, czy na prawej obronie Marcin Kikut. Ta trójka prezentuje się poniżej przyzwoitości. To nie są słabeusze, ale widać, że brakuje im zgrania. Aby obrona tworzyła monolit, jej piłkarze muszą się rozumieć na boisku, wiedzieć, kiedy trzeba asekurować, a kiedy skrócić pole gry. Tego im po prostu brakuje - uważa Żmuda.
Wkrótce Baszczyński może mieć innych partnerów w defensywie. Do zdrowia powoli dochodzą Maciej Sadlok i Marek Szyndrowski.
- Bez wątpienia ten mecz mu nie wyszedł. Początkowo, podobnie jak jego koledzy z zespołu, chyba myślał, że na stojąco da się wywalczyć jakieś punkty. Za mało walczył, a jeśli już się starał, drużyna nie miała z tego pożytku - ocenia grę obrońcy legenda klubu, Gerard Cieślik.
Gra lepiej wyglądała w Lubinie, gdzie Ruch zremisował z Zagłębiem w rozgrywkach Pucharu Polski. - Wypadł poprawnie, ale nadal jest zbyt nerwowy. Poza tym pracy nie ułatwia mu to, że za partnerów ma takich graczy jak Żeljko Djokić, Piotr Stawarczyk, czy na prawej obronie Marcin Kikut. Ta trójka prezentuje się poniżej przyzwoitości. To nie są słabeusze, ale widać, że brakuje im zgrania. Aby obrona tworzyła monolit, jej piłkarze muszą się rozumieć na boisku, wiedzieć, kiedy trzeba asekurować, a kiedy skrócić pole gry. Tego im po prostu brakuje - uważa Żmuda.
Wkrótce Baszczyński może mieć innych partnerów w defensywie. Do zdrowia powoli dochodzą Maciej Sadlok i Marek Szyndrowski.
Polecane
Ekstraklasa