Bardzo groźna broń Ruchu? Stałe fragmenty gry...

08.11.2011
- Gdyby zrobić podliczenie, wyszłoby, że strzeliliśmy już kilka bramek po stałych fragmentach gry - mówi Waldemar Fornalik. Sprawdziliśmy. Okazało się, że dziewięć goli, które zdobył Ruch, padło w taki sposób.
Statystyka byłaby jeszcze bogatsza, gdyby Marek Zieńczuk miał ciut więcej szczęścia w Łodzi i piłka trafiłaby do siatki, zamiast poprzeczkę bramki ŁKS-u. Wcześniej Marcin Malinowski zdobył gola z Widzewem w następstwie rzutu wolnego.

3-krotnie chorzowianie posłali piłkę do siatki po rzutach karnych. Paweł Abbott dwukrotnie się nie pomylił. Wojciech Grzyb został przez bramkarza zatrzymany, ale z błyskawiczna dobitką pospieszył Arkadiusz Piech.

Aż 5-krotnie chorzowianie strzelali gole po rzutach rożnych. - Liczy się precyzja podania i tempo rozegrania akcji - wyjaśnia Waldemar Fornalik. Szkoleniowca Ruchu cieszy pewnie fakt, że bramce przeciwnika zagrażają nie tylko napastnicy. W ostatnich meczach równie często gole strzelali obrońcy!

- I bardzo dobrze! Piłka nożna polega na tym, że cały zespół broni i cały atakuje. W dodatku u nas każdy jest groźny, co udowadniają ostatnie mecze - mówi Paweł Abbott, odnosząc się do bramek, które zdobyli Marek Szyndrowski, Piotr Stawarczyk i Rafał Grodzicki. - Po reakcjach chłopaków było widać, że mieli olbrzymią frajdę. Obrońcy rzadko przecież strzelają bramki, choć są cichymi bohaterami. Harują 90 minut, aby rywal nie zdobył gola, a potem i tak cała uwaga jest skupiona na napastniku, który wpisał się na listę strzelców. Dlatego fajnie, że ostatnio i oni się na nią wpisują - dodaje.

- Nie ma co ukrywać, satysfakcja jest duża, bo jako obrońcy niezbyt często strzelamy bramki - mówi Piotr Stawarczyk. - A jeśli chodzi o stałe fragmenty gry? Zdobywamy gole w taki sposób od wielu kolejek. Na pewno nie jest to przypadek - podkreśla.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również