"Bardziej prawdopodobna jest wymiana ciosów niż bezbramkowy remis"
24.07.2013
Już jutro gliwiczanie rozegrają pierwszy w historii mecz europejskich pucharów przed własną publicznością. Celem jest wygrana 1-0 lub wyższa. - Jesteśmy przed bardzo ważnym wydarzeniem, więc cały czas pracujemy i przygotowujemy się pod względem sportowym i organizacyjnym. Nie można niczego zaniedbać i zostawić przypadkowi. Celem jest awans i chcemy go osiągnąć. Musimy zrobić wszystko, by tak się stało, bo cel - choć trudny - jest w naszym zasięgu - podkreśla szkoleniowiec gliwiczan.
Przeciwnie niż przed pierwszym meczem, Piast teraz doskonale wie, czego się spodziewać po rywalu. - Nie zmienimy tego, że Karabach ma w swoich szeregach reprezentantów Gruzji, świetnych Brazylijczyków. Są to bardzo dobrzy piłkarze, ale zespół nie jest nam obcy. Całkiem inaczej wygląda pierwszy mecz, na wyjeździe, gdzie były pewne znaki zapytania. Po ich meczu w Skopje nastąpiło sporo zmian. Z perspektywy czasu, możemy żałować utraty pierwszej bramki, bo można było jej zapobiec. Teraz koncentrujemy się już na kolejnym meczu, bo rywal jest w naszym zasięgu. Zagramy to, co prezentujemy od pewnego czasu na swoim stadionie, czyli to, z czego jest kojarzony Piast - nieważne z kim, zawsze gra swoje. Oczywiście, czym lepszy jest przeciwnik, tym naszych błędów jest więcej, ale mecze pucharowe są takie, że trzeba szczególnie uważać, by nie tracić bramek. Chcemy jednak zagrać tak, aby było o nas głośno w całym kraju, więc pomysł na grę jest jasny i klarowny - zaznacza Brosz.
Na szczęście nasz reprezentant w pucharach nie ma problemów kadrowych. - Wszyscy są do naszej dyspozycji. Pod ten ciężki terminarz przygotowywaliśmy się od dłuższego czasu. Graliśmy z mocnymi przeciwnikami - najlepszymi, jakich udało się zakontraktować - i nie dzieliliśmy kadry na "A" i "B". Chodziło o to, by kadra była wyrównana i wszyscy cały czas mogli wskoczyć do składu. Czeka nas przecież sporo meczów. Za jakiś czas zdarzą się kontuzje. Teraz - na szczęście - jest nieźle w tej kwestii, ale musimy być też na to przygotowani. Piłkarze o tym doskonale wiedzą, więc będzie rotacja w składzie. Kibice też muszą mieć tego świadomość. Jeśli uda się przejść, to na Famagustę też już jesteśmy przygotowani - zapewnia.
Czy gliwiczanie przed jutrzejszym meczem trenują rzuty karne? - Proszę o następne pytanie - śmieje się Brosz. - Na wszystko jesteśmy przygotowani. Ostatnie, na co stawiamy, to wynik bezbramkowy. I Piast i Karabach to zespoły ofensywne. Bliżej będzie wymiany ciosów niż gry defensywnej. Ciężko mi natomiast powiedzieć, jakie miejsce zająłby Karabach u nas w lidze. Mają dobrych piłkarzy. My w Polsce często mamy złe spojrzenie. Wydaje nam się, że w Azerbejdżanie jest słaba piłka. To nie prawda. Mam nadzieję, że kibice, którzy przyjdą na mecz, przekonają się, że było warto - kończy Brosz.
Przeciwnie niż przed pierwszym meczem, Piast teraz doskonale wie, czego się spodziewać po rywalu. - Nie zmienimy tego, że Karabach ma w swoich szeregach reprezentantów Gruzji, świetnych Brazylijczyków. Są to bardzo dobrzy piłkarze, ale zespół nie jest nam obcy. Całkiem inaczej wygląda pierwszy mecz, na wyjeździe, gdzie były pewne znaki zapytania. Po ich meczu w Skopje nastąpiło sporo zmian. Z perspektywy czasu, możemy żałować utraty pierwszej bramki, bo można było jej zapobiec. Teraz koncentrujemy się już na kolejnym meczu, bo rywal jest w naszym zasięgu. Zagramy to, co prezentujemy od pewnego czasu na swoim stadionie, czyli to, z czego jest kojarzony Piast - nieważne z kim, zawsze gra swoje. Oczywiście, czym lepszy jest przeciwnik, tym naszych błędów jest więcej, ale mecze pucharowe są takie, że trzeba szczególnie uważać, by nie tracić bramek. Chcemy jednak zagrać tak, aby było o nas głośno w całym kraju, więc pomysł na grę jest jasny i klarowny - zaznacza Brosz.
Na szczęście nasz reprezentant w pucharach nie ma problemów kadrowych. - Wszyscy są do naszej dyspozycji. Pod ten ciężki terminarz przygotowywaliśmy się od dłuższego czasu. Graliśmy z mocnymi przeciwnikami - najlepszymi, jakich udało się zakontraktować - i nie dzieliliśmy kadry na "A" i "B". Chodziło o to, by kadra była wyrównana i wszyscy cały czas mogli wskoczyć do składu. Czeka nas przecież sporo meczów. Za jakiś czas zdarzą się kontuzje. Teraz - na szczęście - jest nieźle w tej kwestii, ale musimy być też na to przygotowani. Piłkarze o tym doskonale wiedzą, więc będzie rotacja w składzie. Kibice też muszą mieć tego świadomość. Jeśli uda się przejść, to na Famagustę też już jesteśmy przygotowani - zapewnia.
Czy gliwiczanie przed jutrzejszym meczem trenują rzuty karne? - Proszę o następne pytanie - śmieje się Brosz. - Na wszystko jesteśmy przygotowani. Ostatnie, na co stawiamy, to wynik bezbramkowy. I Piast i Karabach to zespoły ofensywne. Bliżej będzie wymiany ciosów niż gry defensywnej. Ciężko mi natomiast powiedzieć, jakie miejsce zająłby Karabach u nas w lidze. Mają dobrych piłkarzy. My w Polsce często mamy złe spojrzenie. Wydaje nam się, że w Azerbejdżanie jest słaba piłka. To nie prawda. Mam nadzieję, że kibice, którzy przyjdą na mecz, przekonają się, że było warto - kończy Brosz.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów