Balaż nie straci miejsca w składzie. Kiełpin musi walczyć...

24.08.2011
Seweryn Kiełpin wrócił na Olimpijską, lecz i tak stracił miejsce w pierwszym składzie. Mirosław Dreszer, trener bramkarzy Polonii, opowiada o tym, jak został zaskoczony decyzją piłkarza i o tym, kto zagra w Elblągu.
Mocno zaskoczyła pana informacja, że Seweryn Kiełpin rozwiązuje kontrakt?
- Zdecydowanie tak. Dopiero w poniedziałek, czyli na dwa dni przed posiedzeniem w PZPN-ie, dowiedziałem się, że sprawa Kiełpina zostanie tam poruszona. Wezwaliśmy Seweryna, a on to potwierdził. Cóż, od razu przeprowadziliśmy rozmowy z bramkarzem, który mógł do nas w każdej chwili dołączyć. Ostatecznie wymieniliśmy poglądy w trenerskim towarzystwie i doszliśmy do wniosku, że każdy w życiu popełnia błędy, szczególnie w młodości. Dlatego daliśmy Sewerynowi drugą szansę.

I nie było myśli, by zrezygnować z jego usług?
- On i tak został ukarany, bo stracił miejsce w bramce. Po co go dodatkowo kopać? Cieszy mnie, że Seweryn podszedł do sprawy profesjonalnie. Trenuje na "pełny regulator", lecz teraz to on musi czekać na swoją szansę i udowodnić, że warto na nim polegać.

Do bramki wskoczył Juraj Balaż. Miał pan obawy przed meczem z Niecieczą, czy poradzi sobie po dwóch latach przerwy w grze na profesjonalnym szczeblu?
- Byłem spokojny, bo Juraj dobrze spisywał się w sparingach i podczas treningów. Przez te dwa lata miał sporo momentów zwątpienia. Starałem się mu pomóc, podbudować go w ciężkich chwilach. Przekonywałem, że jeśli nawet nie będzie bronił w Polonii, to - jeśli będzie w formie - łatwiej będzie mu o angaż w innym klubie. Cieszy mnie, że zrobił tak, jak sugerowałem. Przez całe lato solidnie trenował.

Lecz na początku sezonu bronili inni. Balaż był numerem trzy?
- Nie rozdzielam bramkarzom numerów. Trener Fornalak spośród 20 zawodników wybiera 10 do pierwszego składu, a ja spośród trzech stawiam na tego jednego. Na Pogoni zagrał Misiewicz, bo nieźle prezentował się w grach kontrolnych. Wypadł, jak wypadł. Teraz Jurij wykorzystał swoją szansę i tylko od niego zależy, jak długo będzie podstawowym bramkarzem. Jeśli będzie się dobrze spisywał, będzie w pierwszym składzie.


Mirosław Dreszer z synem Mateuszem / fot. Norbert Barczyk

Mamy zatem odpowiedź na pytanie, kto zagra w Elblągu?

- Tak, o ile w tym tygodniu nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, bo są przecież kontuzje czy choroby. Po bardzo dobrym meczu z Niecieczą nie ma sensu dokonywać zmiany w bramce. A wracając do tych numerów naszych bramkarzy, to u nas dres z "jedynką" ma... Michał Misiewicz, a Kiełpin ma numer "87". I to najlepiej wyjaśnia temat (śmiech).

Polonia z Balażem pierwszy raz zagrała "na zero z tyłu". Pana pewnie to cieszyło tak samo, jak Słowaka?
- Jasne, że człowiek jest zadowolony, bo chłopaki ciężko trenowali, a efektów długo nie było widać. Dostawali jedną, dwie bramki na mecz... A zawsze, gdy bramkarz straci gola, to odczuwa niedosyt. Ja, jako jego trener, również. Dlatego cieszyłem się, że Balaż nie puścił gola. Oczywiście, można narzekać, dlaczego tak późno, ale... Za przykład mogę podać Podbeskidzie, gdzie numerem jeden był - wydawało się - niezastąpiony Richard Zajac. Popełnił jednak sporo błędów i wskoczył do bramki Mateusz Bąk, broni dobrze i trener nie ma bólu głowy.

Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również