BadiGol pozamiatał we Wrocławiu. Inni też zaczarowali!
14.03.2017

Piłkarz, który wyraża dziś styl gry katowickiego GKS-u. W starciu ze Stomilem był motorem napędowym swojego zespołu. Walka o każdą piłkę, szukanie niekonwencjonalnego zagrania, zmysł do gry kombinacyjnej i odważne próby uderzeń. "Fosa" zwłaszcza w pierwszej połowie piątkowego starcia rządził i dzielił na boisku przy Bukowej, a po koronkowej wymianie z Mikołajem Lebedyńskim otworzył wynik starcia z olsztynianami. Może tylko żałować, że dobrej gry "GieKSy" znowu nie udało się przełożyć na komplet punktów.

Dla zawodnika z Bośni i Hercegowiny spotkanie z Chrobrym Głogów było debiutem w pierwszym składzie Podbeskidzia i jak się okazało, mecz ten wypadł dla niego naprawdę dobrze. Oprócz zdobytej bramki, która otworzyła wynik sobotniego pojedynku, Bośniak wyróżnił się niesamowitym zaangażowaniem i zawziętą walką o każdą piłkę. Ponadto po piłkarzu było widać, że złapał dobry kontakt z drużyną, zgrał się z nią i potrafił stworzyć z nowymi boiskowymi partnerami kilka składnych akcji ofensywnych. Taka postawa udowadnia, że być może Jan Kocian znalazł w końcu idealnego napastnika do swojego systemu gry, a Robert Demjan i Szymon Lewicki będą musieli na dłużej pogodzić się z funkcją piłkarzy rezerwowych

Na takiego Jakuba Świerczoka czekali przy Edukacji. Były napastnik m.in. 1. FC Kaiserslautern przypomniał walory jakimi imponował pod bramką przeciwnika za najlepszych lat. Potrafił znaleźć się w dobrej sytuacji pod bramką przeciwnika i podtrzymać formę z zimowych sparingów. W meczu z MKS-em Kluczbork czuł się na boisku na tyle pewnie, by jeszcze przy stanie 1:2 poprosić Łukasza Grzeszczyka o możliwość wykonania rzutu karnego do którego wcale nie był desygnowany. Dwoma kolejnymi trafieniami dał tyszanom ważne trzy punkty w bezpośrednim starciu z rywalem w walce o utrzymanie w I lidze.

Niesamowicie kreatywny i skuteczny w starciu z gdańską Lechią. W sobotni wieczór przyćmił grającego na tej samej pozycji w zespole lidera Ekstraklasy Milosa Krasicia. Były piłkarz Juventusu mógł tylko podziwiać z jaką finezją ataki chorzowskiego Ruchu rozprowadza 22-latek z Chorzowa. Patryk Lipski sterował ofensywnymi poczynaniami "niebieskich", a w kluczowych momentach meczu "robił różnicę" na korzyść broniących się przed spadkiem gospodarzy. Najpierw tak wykonał rzut wolny, że piłka po głowie Pawłą Stolarskiego wpadła do siatki Dusana Kuciaka, później przejął piłkę w środku boiska i szybkim podaniem do Łukasza Monety zainicjował akcję która dała podopiecznym trenera Fornalika zwycięstwo z Lechią.

Był w piątek dla Piasta niczym mityczny Midas - niemal każde dotknięcie piłki przez Hiszpana przynosiło wymierne korzyści pogrążonym dotychczas w kryzysie wicemistrzom Polski. Gerard Badia już w starciu z Wisłą wysyłał sygnały, że zmiana na trenerskim stołku w Gliwicach podziałała na niego znakomicie. To, co wyczyniał jednak we Wrocławiu trudno było przewidzieć - trzy gole, a do tego asysta "na nos" do Urosa Koruna i niesamowita walka, którą pociągnął zespół do zdobycia pierwszych punktów w sezonie. Najlepszy piłkarz weekendu nie tylko na Śląsku, ale i w całej Ekstraklasie. Magnifico!
Polecane
Ekstraklasa