"Aż strach pomyśleć co by było, gdyby nie reforma ekstraklasy"
13.11.2014
Grzegorz Kuświk w wygranym meczu z Jagiellonią Białystok strzelił dwa gole. Łącznie ma ich na koncie sześć. Potrzebuje więc drugie tyle, by zrównać się ze swoim najlepszym osiągnięciem w barwach Ruchu Chorzów. W poprzednich rozgrywkach na listę strzelców wpisał się 12 razy.
- 12 goli jest dla mnie granicą, którą chciałbym pokonać. Zrobię wszystko, aby tak się stało. Jeśli się nie uda, będę niemile zaskoczony. Muszę jednak ustabilizować formę, bo ostatnio dwa mecze zacząłem na ławce. Nie jestem typem piłkarza, który się obraża. Trener ze mną rozmawiał, choć wcale nie musiał się tłumaczyć - przyznaje napastnik.
Z Jagiellonią zagrał jednak od pierwszej minuty, a jego zespół w końcu osiągnął upragnione zwycięstwo. Mimo to, sytuacja w tabeli wcale komfortowa nie jest - "Niebiescy" wciąż zajmują przedostatnie miejsce i do Korony Kielce tracą sześć punktów. Pamiętajmy jednak, że w maju nastąpi podział zdobyczy...
- Rozmawialiśmy o tym w szatni, że potrzebujemy mocnego sygnału, że idziemy w dobrą stronę. Taki wynik na pewno jest lepszy niż wymęczone 1-0, daje dużo pewności. To był ostatni moment, żeby się przełamać. Sytuacja w ligowej tabeli nadal jest zła. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby nie reforma ekstraklasy. Trzy z czterech meczów w tym roku mamy na Cichej i nie wiem jak to zrobimy, ale musimy zgarnąć jak najwięcej punktów. Tak by zimą w spokoju przygotować się do dalszej fazy sezonu - mówi Kuświk.
- 12 goli jest dla mnie granicą, którą chciałbym pokonać. Zrobię wszystko, aby tak się stało. Jeśli się nie uda, będę niemile zaskoczony. Muszę jednak ustabilizować formę, bo ostatnio dwa mecze zacząłem na ławce. Nie jestem typem piłkarza, który się obraża. Trener ze mną rozmawiał, choć wcale nie musiał się tłumaczyć - przyznaje napastnik.
Z Jagiellonią zagrał jednak od pierwszej minuty, a jego zespół w końcu osiągnął upragnione zwycięstwo. Mimo to, sytuacja w tabeli wcale komfortowa nie jest - "Niebiescy" wciąż zajmują przedostatnie miejsce i do Korony Kielce tracą sześć punktów. Pamiętajmy jednak, że w maju nastąpi podział zdobyczy...
- Rozmawialiśmy o tym w szatni, że potrzebujemy mocnego sygnału, że idziemy w dobrą stronę. Taki wynik na pewno jest lepszy niż wymęczone 1-0, daje dużo pewności. To był ostatni moment, żeby się przełamać. Sytuacja w ligowej tabeli nadal jest zła. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby nie reforma ekstraklasy. Trzy z czterech meczów w tym roku mamy na Cichej i nie wiem jak to zrobimy, ale musimy zgarnąć jak najwięcej punktów. Tak by zimą w spokoju przygotować się do dalszej fazy sezonu - mówi Kuświk.
Polecane
Ekstraklasa