Asystent trenera Polonii Warszawa wspomina początki Piecha

30.10.2011
- Ściągnęliśmy Arka Piecha do Widzewa na wypożyczenie z Gawina/Ślęzy Wrocław jako młodego i obiecującego zawodnika - opowiada Piotr Stokowiec, który pracuje dzisiaj dla Polonii Warszawa.
- W ostatnim przed rozpoczęciem ligi meczu sparingowym, z Ruchem Chorzów, w niegroźnej sytuacji coś zakuło go w kolanie. Okazało się, że zerwał więzadła krzyżowe i czeka go półroczna absencja. Po rehabilitacji nie przebił się do pierwszego składu i nie zdecydowano się go wykupić. Poszedł do Ruchu i bardzo fajnie się rozwinął - przyznał Stokowiec.

- Od momentu odejścia z Widzewa nabrał doświadczenia. O wiele lepiej prezentuje się też fizycznie. Poprawił grę pod presją, utrzymuje się przy piłce i umie rozstrzygać na swoją korzyść pojedynki jeden na jednego. Mimo niskiego wzrostu jest skoczny i potafi dobrze grać głową. To dynamiczny zawodnik, który groźny jest nie tylko w polu karnym, ale też poza nim - chwali.

Jacek Zieliński przyznał, że duet napastników jest największą siłą Ruchu. - Piech i Jankowski to młodzi i perspektywiczni zawodnicy. Można powiedzieć, że to dobry kapitał Ruchu. Wiadomo, że zdarzają im się słabsze występy, ale są to piłkarze, którzy mają już określoną wartość. Można powiedzieć, że za małą na Wisłę, Legię, czy Polonię, ale tak naprawdę nie wiadomo, jak graliby w lepszych drużynach. Może tam jeszcze lepiej by się odnaleźli i spełnili? - zastanawia się Piotr Stokowiec, asystent Zielińskiego.
źródło: SportSlaski.pl / ksppolonia.pl

Przeczytaj również