Arkadiusz Piech: Zerkam od czasu do czasu na gole z Łazienkowskiej

07.04.2012
Nazywany jest w Warszawie katem Legii. Strzelił jej w krótkim odstępie czasu aż pięć bramek. Czy dzisiaj Arkadiusz Piech znów o sobie przypomni na stadionie przy Łazienkowskiej? Jest w bardzo wysokiej formie!
Piech przyznaje, że czasami wraca wspomnieniami do meczu sprzed roku i ogląda bramki, które wówczas strzelił. - Zerknę od czasu do czasu, nie zaprzeczę. Nie to, że sam włączam, ale przed meczami narzeczona lubi pooglądać moje bramki, to spojrzę jej przez ramię - tłumaczy.

Czy był to dla niego mecz idealny? - Jak na razie to chyba tak. Przecież rzadko zdarza się, że ktoś zdobywa trzy bramki na stadionie Legii. Do tego doszły ówczesne okoliczności. Przecież przegrywaliśmy już 0:2, a udało nam się wyciągnąć wynik na 3:2 i to po moich bramkach. Lepiej być nie mogło. Mam nadzieję, że tamten mecz nie był jedyny, że ten najlepszy jeszcze przede mną. Po to człowiek codziennie trenuje, aby przeżywać takie chwile. W sporcie to najpiękniejsze momenty - odpowiada na łamach "Przeglądu Sportowego".

Dziś Ruch może znów wygrać w Warszawie. Jak jego piłkarze podchodzą do tego spotkania? - Na luzie, choć w głębi duszy na pewno jest myśl i wiara, że może uda się zdobyć tytuł. Tyle że o mistrzostwie otwarcie można mówić w momencie, kiedy zostałyby nam dwa, trzy mecze do końca sezonu. Na tę chwilę mamy ich sześć i wszystko może się jeszcze zdarzyć. Wystarczy spojrzeć na górną część tabeli, jest mocno skurczona, a różnice punktowe są niewielkie - wskazuje Piech.
źródło: SportSlaski.pl / Przegląd Sportowy

Przeczytaj również