Arkadiusz Piech: Muszę zachowywać więcej zimnej krwi
12.01.2012
Piech zdobył w tym sezonie pięć bramek. Z jednej strony wynik niezły, z drugiej mogło być znacznie lepiej. - Po niewykorzystanych sytuacjach jesienią trener wręcz nakazał, żebym zamiast strzelać wolne na zajęciach, ćwiczył sam na sam. To faktycznie mój największy problem. Ale tak jak niektórzy mówią - jak masz mało czasu, to trafisz do siatki. Kiedy jest odrobinę za dużo czasu i masz pięćset myśli na sekundę, to nie wiadomo co wybrać. W końcu wybierasz źle i pukasz się w czoło - wskazuje Arek.
- Muszę przede wszystkim zachowywać więcej zimnej krwi i wybierać najlepsze z możliwych opcji w danej sytuacji. Zawsze jest na to tylko parę sekund. Czasami mam tak, że myślę: "dam mu loba". I zamiast to zrobić - biegnę dalej, po chwili gubię się i już jest za mało miejsca. Wiesz, najlepiej wybierać proste rozwiązania - pach koło nóżki i do widzenia. Generalnie mam nadzieję, że limit niewykorzystanych sytuacji już się skończył! - mówi.
Faktem jest, że Piech, choć niewysoki, świetnie gra w powietrzu. - Może dlatego, że mam dobry timing? Wyskok też, jak na mój wzrost. Szukam najlepszych rozwiązań. Kiedy byłem w Gawinie trenowałem pod wodzą trenera Janusza Kudyby, który kiedyś był napastnikiem. Często mieliśmy treningi przeznaczone typowo dla napastników - dogrywano nam piłki na głowę, nogę i ćwiczyliśmy wykończenie. Codziennie oddawałem po 30 strzałów. Pewnie coś mi z tego zostało - wskazuje w obszernym i fajnym wywiadzie dla Niebiescy.pl.
- Muszę przede wszystkim zachowywać więcej zimnej krwi i wybierać najlepsze z możliwych opcji w danej sytuacji. Zawsze jest na to tylko parę sekund. Czasami mam tak, że myślę: "dam mu loba". I zamiast to zrobić - biegnę dalej, po chwili gubię się i już jest za mało miejsca. Wiesz, najlepiej wybierać proste rozwiązania - pach koło nóżki i do widzenia. Generalnie mam nadzieję, że limit niewykorzystanych sytuacji już się skończył! - mówi.
Faktem jest, że Piech, choć niewysoki, świetnie gra w powietrzu. - Może dlatego, że mam dobry timing? Wyskok też, jak na mój wzrost. Szukam najlepszych rozwiązań. Kiedy byłem w Gawinie trenowałem pod wodzą trenera Janusza Kudyby, który kiedyś był napastnikiem. Często mieliśmy treningi przeznaczone typowo dla napastników - dogrywano nam piłki na głowę, nogę i ćwiczyliśmy wykończenie. Codziennie oddawałem po 30 strzałów. Pewnie coś mi z tego zostało - wskazuje w obszernym i fajnym wywiadzie dla Niebiescy.pl.
Polecane
Ekstraklasa