Arkadiusz Piech: Jak w ogóle można porównywać mnie do "Franka?"

06.12.2012
- Mecz Ruchu z Jagiellonią to nie starcie Piecha z Frankowskim. Jak w ogóle można mnie do niego porównywać? Przecież mój dorobek snajperski przy jego zdobyczach to mały "pikuś" - mówi Arkadiusz Piech.
Czy jutro Arkadiusz Piech zagra po raz ostatni w barwach Ruchu? Takiej ewentualności nie można wykluczyć. - Nie zapominajmy, że nadal wiąże mnie z "Niebieskimi" półroczny kontrakt. To podstawowa informacja. Kolejna mówi o tym, że do końca rundy jesiennej pozostał jeszcze jeden mecz. W związku z tym myślę teraz tylko o Jagiellonii. To nie będzie starcie Piecha z Frankowskim. Jak w ogóle można nas porównywać? Przecież mój dorobek w porównaniu do jego to mały "pikuś" - stwierdza napastnik chorzowian.

Mimo że runda jesienna tak dla niego, jak dla całego zespołu jest nieudana, selekcjoner Waldemar Fornalik przysłał mu powołanie do reprezentacji w ligowym składzie. - Nie spodziewałem się powołania, choć może to nie do końca jest szczere, bo skoro nie zaplanowałem wyjazdu w grudniu z kraju, to chyba w podświadomości kodowałem informację, że wtedy gra kadra. Mam nadzieję, że dostanę szansę gry z Macedonią i strzelę wreszcie bramkę dla reprezentacji. Miałem już multum sposobności ku temu, ale ich nie wykorzystałem. Jeśli będę miał jeszcze okazję, to postaram się jej nie zmarnować - zapowiada.

Po powrocie z Turcji Piech pojedzie do rodzinnej Świdnicy na święta. - Nigdzie nie wyjeżdżam. Daleko nie chciałem lecieć, a blisko, do krajów, gdzie jest o tej porze cieplej niż w Polsce, nie miałem dogodnych terminów. Zatem po powrocie z kadry jadę do Świdnicy. W międzyczasie pojedziemy z żoną gdzieś do jakiegoś SPA, by się wygrzać, zrelaksować i zresetować przed kolejnym sezonem - kończy Arkadiusz Piech.
źródło: Sport

Przeczytaj również