Arkadiusz Onyszko odpowiada: Piast zachował się bardzo nieelegancko

27.07.2012
Bramkarz, którego nasi kibice znają przede wszystkim z gry w Odrze Wodzisław, odpowiada na informacje, które znalazły się w dzisiejszej prasie. Są one związane z kontraktowaniem Mariusza Pawełka w Piaście.
Pawełek jest wolnym zawodnikiem i doszedł ponoć do porozumienia z klubem z Gliwic. Problem jest innej natury. "Klub nie zamierza płacić prowizji jakiej oczekuje Arkadiusz Onyszko, menedżer zawodnika" - donosi dzisiejsze wydanie dziennika "Sport".

- To nieprawda. Nie mam stosownych uprawnień, więc nie mogę być agentem Mariusza Pawełka! - podkreśla Arkadiusz Onyszko w rozmowie z naszym portalem. W jaki sposób zatem jego nazwisoko pojawiło się w tej sprawie? - Osoba reprezentująca interesy Mariusza skontaktowała się ze mną, bym pomógł w nawiązaniu kontaktów z klubami duńskimi. Ja zadzwoniłem ponadto do Marcina Brosza, którego dobrze znam ze współpracy w Wodzisławiu Śląskim - tłumaczy Onyszko.

I w taki sposób Pawełek przyjechał na rozmowy do Gliwic wraz ze swoim agentem, a także Arkadiuszem Onyszko. - Menedżer chce dostać większe pieniądze niż sam zawodnik. To jakiś żart? - mówi Jarosław Kołodziejczyk, wiceprezes Piasta, na łamach dziennika "Sport". - Gdyby on jeszcze tego piłkarza nam wyszukał, ale nie - sami go znaleźliśmy, a tu pojawia się menedżer i stawia żądania. Dziwię się piłkarzom, że godzą się na takie układy. To kpina. Menedżerowie to choroba, która trawi polską piłkę - dodaje.

- Mam dosyć tych bredni! I haseł, ile to żąda Mariusz i jego agent! Byłem przy tych rozmowach, więc na własną odpowiedzialność zdradzę, że Pawełek zgodził się na 15 tysięcy złotych pensji. W dodatku zrzekł się pieniędzy za złożenie podpisu. Jak na piłkarza tej klasy to... niecodzienna sytuacja. Prowizja menedżerska miała wynosić 30 tysięcy złotych, takie ustalenia zapadły na spotkaniu z prezesem Józefem Drabickim. Strony podały sobie ręce i wyszliśmy z klubu - opowiada Onyszko.

- Krótko potem dowiedzieliśmy się, że przedstawiciel Piasta dzwonił do Mariusza i nakłaniał go, by kontrakt podpisał bez agenta. I ma 30 minut na podjęcie decyzji. Agent z kolei odebrał telefon z nową propozycją - że Piast jako prowizję jest w stanie zaoferować 10 tysięcy złotych w tym momencie i 10 tysięcy złotych, jeśli Mariusz rozegra 10 meczów w Piaście. To bardzo nieeleganckie zachowanie, bo przecież chwilę wcześniej warunki zostały już ustalone, a strony podały sobie ręce... - przekonuje.

- Przyznam, że zastanawiałem się, czy nie zostać agentem piłkarskim, by uczciwie pracować na życie. Ale jak widzę to bagno, to jak kluby traktują zawodników - mocno się nad tym zastanawiam - dodaje Onyszko.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również