Arka - Ruch 0-3. Koledzy zrobili piękny prezent Niedzielanowi
27.02.2010
Obie drużyny poszły od pierwszych minut na wymianę ciosów. Arka atakowała za sprawą Przemysława Trytki. Były napastnik Energie Cottbus nawet jednak w sytuacji sam na sam z Krzysztofem Pilarzem uderzył w sam środek bramki, trafiając w bark bramkarza Ruchu. Pilarz był zresztą jednym z najlepszych zawodników na boisku, bo potem radził sobie ze strzałami Joela Omari Tshibamby.
Wcześniej wynik meczu otworzył Artur Sobiech, a cała akcja była "palce lizać". Grzegorz Baran długim podaniem uruchomił Andrzeja Niedzielana, ten przerzucił piłkę do Marcina Zająca, który bez namysłu huknął na bramkę Arki. Andrzej Bledzewski wypluł futbolówkę i dopadł do niej "Abdul". - Znalazłem się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie - uśmiechnął się 20-latek, który jeszcze dwa razy potem zagroził Bledzewskiemu. Najpierw ładnie się zastawił i z kilkoma obrońcami na plecach oddał soczysty strzał. Chybił nieznacznie.
Jeszcze mniej do szczęścia zabrakło po tym jak Łukasz Janoszka wbiegł w pole karne i dograł wzdłuż linii bramkowej. Wystarczyło dołożyć nogę, aby skierować piłkę do siatki. - Zabrakło trochę dłuższej nogi - westchnął Sobiech. Utalentowany napastnik nie dotrwał do końcowego gwizdka, gdyż doznał w drugiej połowie kontuzji kolana. Po interwencji masażystów na moment wrócił na murawę, lecz po chwili zasygnalizował, że potrzebna jest zmiana. - Oto uroki sztucznej murawy - skwitował Sobiech, patrząc na specyficzną płytę. Był to pierwszy mecz w historii ekstraklasy rozegrany na takim boisku.
Na 2-0 wynik w Gdyni podwyższył Marcin Zając. Znów źle interweniował Bledzewski, który po uderzeniu Barana wybił piłkę przed siebie. "Kicaj" z takiego prezentu skrzętnie skorzystał. Mało tego! Do siatki w swoim debiucie w Ruchu i w ekstraklasie trafił również Arkadiusz Piech.
Z bramek kolegów cieszył się Andrzej Niedzielan, który akurat dzisiaj obchodzi 31. urodziny.
Wcześniej wynik meczu otworzył Artur Sobiech, a cała akcja była "palce lizać". Grzegorz Baran długim podaniem uruchomił Andrzeja Niedzielana, ten przerzucił piłkę do Marcina Zająca, który bez namysłu huknął na bramkę Arki. Andrzej Bledzewski wypluł futbolówkę i dopadł do niej "Abdul". - Znalazłem się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie - uśmiechnął się 20-latek, który jeszcze dwa razy potem zagroził Bledzewskiemu. Najpierw ładnie się zastawił i z kilkoma obrońcami na plecach oddał soczysty strzał. Chybił nieznacznie.
Jeszcze mniej do szczęścia zabrakło po tym jak Łukasz Janoszka wbiegł w pole karne i dograł wzdłuż linii bramkowej. Wystarczyło dołożyć nogę, aby skierować piłkę do siatki. - Zabrakło trochę dłuższej nogi - westchnął Sobiech. Utalentowany napastnik nie dotrwał do końcowego gwizdka, gdyż doznał w drugiej połowie kontuzji kolana. Po interwencji masażystów na moment wrócił na murawę, lecz po chwili zasygnalizował, że potrzebna jest zmiana. - Oto uroki sztucznej murawy - skwitował Sobiech, patrząc na specyficzną płytę. Był to pierwszy mecz w historii ekstraklasy rozegrany na takim boisku.
Na 2-0 wynik w Gdyni podwyższył Marcin Zając. Znów źle interweniował Bledzewski, który po uderzeniu Barana wybił piłkę przed siebie. "Kicaj" z takiego prezentu skrzętnie skorzystał. Mało tego! Do siatki w swoim debiucie w Ruchu i w ekstraklasie trafił również Arkadiusz Piech.
Z bramek kolegów cieszył się Andrzej Niedzielan, który akurat dzisiaj obchodzi 31. urodziny.
Polecane
Ekstraklasa