Arka - Piast 2-1. Nie pomogła nawet czerwona kartka przed przerwą...
11.05.2010
Wspominając pierwszą połowę pojedynku, warte odnotowania są jedynie dwie sytuacje. Właściwie to trzy, bo gdy po kwadransie zmagań Wojciech Wilczyński zmienił kontuzjowanego Tadasa Labukasa, nikt pewnie nie przypuszczał, że młody zawodnik jest w stanie zostać jednym z bohaterów Gdyni! Kilka minut po swoim wejściu 20-latek urwał się defensorom przyjezdnych i płaskim strzałem zza "szesnastki" pokonał bezradnego Macieja Nalepę.
Gol podziałał na podopiecznych Ryszarda Wieczorka jak zimny prysznic, ale morskiej kąpieli wspominać miło nie będą. Powinno być im zresztą o tyle łatwiej, że jeszcze przed zmianą stron do szatni za dwa żółte kartki powędrował Marcin Budziński. Dodajmy, że zasłużenie.
Szczelna obrona gospodarzy co rusz przerywała ofensywne zapędy "Piastunek", a najbliżej doprowadzenia do wyrównania był Mariusz Muszalik. I kiedy sympatycy gliwiczan czekali aż po ich stronie zapali się upragniona "jedynka", miejscowi zaskoczyli ponownie. Dośrodkowanie Miroslawa Bożoka na bramkę zamienił Przemysław Trytko i było jasne, że tylko kataklizm zabierze im komplet "oczek". O kosmetykę wyniku zadbał Kamil Glik, ale prawdopodobnie w przyszłym sezonie nie będzie już ani Glika w Piaście, ani Piasta w ekstraklasie...
Podopieczni Ryszarda Wieczorka mają jeszcze co prawda szanse na uniknięcie degradacji do I ligi, ale w najbliższą sobotę muszą pokonać u siebie Cracovię Kraków i liczyć na to, że Śląsk Wrocław nie przegra przed własną publicznością z Arką Gdynia. Prawdopodobne?
Konferencja prasowa
Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Przegraliśmy ogromnie ważny mecz w kontekście walki o utrzymanie. Dziwię się, że pomimo przewagi w polu, nie potrafiliśmy wymienić najprostszych podań. Nie graliśmy w piłkę i Arka pokazała się z lepszej strony. To, co mówiliśmy sobie w szatni, nie miało żadnego odzwierciedlenia na murawie.
Dariusz Pasieka (trener Arki): Gdy przez czerwoną kartkę boisko opuścił Budziński, musieliśmy zmienić założenia. Przemysław Trytko z pomocą środka pola świetnie radził sobie z rozbijaniem ataków rywala. Jedyne zagrożenie jakie stwarzał Piast, było za sprawą rzutów wolnych. Doprowadziliśmy niepotrzebnie do dramatycznej końcówki, ale udało się wygrać.
Gol podziałał na podopiecznych Ryszarda Wieczorka jak zimny prysznic, ale morskiej kąpieli wspominać miło nie będą. Powinno być im zresztą o tyle łatwiej, że jeszcze przed zmianą stron do szatni za dwa żółte kartki powędrował Marcin Budziński. Dodajmy, że zasłużenie.
Szczelna obrona gospodarzy co rusz przerywała ofensywne zapędy "Piastunek", a najbliżej doprowadzenia do wyrównania był Mariusz Muszalik. I kiedy sympatycy gliwiczan czekali aż po ich stronie zapali się upragniona "jedynka", miejscowi zaskoczyli ponownie. Dośrodkowanie Miroslawa Bożoka na bramkę zamienił Przemysław Trytko i było jasne, że tylko kataklizm zabierze im komplet "oczek". O kosmetykę wyniku zadbał Kamil Glik, ale prawdopodobnie w przyszłym sezonie nie będzie już ani Glika w Piaście, ani Piasta w ekstraklasie...
Podopieczni Ryszarda Wieczorka mają jeszcze co prawda szanse na uniknięcie degradacji do I ligi, ale w najbliższą sobotę muszą pokonać u siebie Cracovię Kraków i liczyć na to, że Śląsk Wrocław nie przegra przed własną publicznością z Arką Gdynia. Prawdopodobne?
Konferencja prasowa
Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Przegraliśmy ogromnie ważny mecz w kontekście walki o utrzymanie. Dziwię się, że pomimo przewagi w polu, nie potrafiliśmy wymienić najprostszych podań. Nie graliśmy w piłkę i Arka pokazała się z lepszej strony. To, co mówiliśmy sobie w szatni, nie miało żadnego odzwierciedlenia na murawie.
Dariusz Pasieka (trener Arki): Gdy przez czerwoną kartkę boisko opuścił Budziński, musieliśmy zmienić założenia. Przemysław Trytko z pomocą środka pola świetnie radził sobie z rozbijaniem ataków rywala. Jedyne zagrożenie jakie stwarzał Piast, było za sprawą rzutów wolnych. Doprowadziliśmy niepotrzebnie do dramatycznej końcówki, ale udało się wygrać.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów