Arka myślami już w Warszawie. Piast z trzema punktami!
27.04.2018
Dla Piasta Gliwice mecz z Arką Gdynia wypadł w najlepszym z możliwych terminów - na kilka dni przed finałem Pucharu Polski, w którym gdynianie zmierzą się z pogromcą Górnika Zabrze, Legią Warszawa. Gospodarze - co nie dziwi - wyszli praktycznie nową "11" w porównaniu do poprzedniego spotkania ligowego. Sporo w składzie namieszał też Waldemar Fornalik. Do pomocy powędrował Aleksandar Sedlar, a w jego miejsce na środek obrony oddelegowany został Uros Korun. Od pierwszej minuty grali też Tom Hateley i Mateusz Szczepaniak.
Od samego początku to Piast był lepszą drużyną i mało brakowało, by prowadził już po kilku minutach gry - gdyby tylko, stojący kilka metrów od bramki, Karol Angielski zdołał trafić w piłkę po zagraniu Tomasza Jodłowca. Chwilę później bramkarz Arki musiał interweniować po uderzeniu głową Jakuba Czerwińskiego. Swoją przewagę gliwiczanie udokumentowali w 25. minucie - po akcji, w której było więcej przypadku niż przemyślanych zagrań.
Obrońcy gospodarzy nie potrafili wybić piłki, przez co okazję do strzału z niemalże linii pola karnego miał Szczepaniak. Ten jednak skiksował, ale zdołał zagrać do Sasy Ziveca. Słoweniec zachował się znacznie lepiej i wybornie przymierzył, trafiając w "okienko" bramki Steinborsa. Gdynianie mieli idealną okazję do wyrównania, bo sędzia - po analizie video - podyktował rzut karny za zagranie ręką Mikkela Kirkeskova. Strzał Mateusza Szwocha zdołał jednak efektownie obronić Jakub Szmatuła.
Na początku drugiej połowy Paweł Raczkowski ponownie udał się obejrzeć powtórkę video i raz jeszcze podyktował rzut karny - tym razem dla Piasta za faul na Zivecu. Steinbors - choć rzucił się w dobrą stronę - nie zdołał pójść w ślady Szmatuły i nie obronił mocnego strzału Hateleya, który zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach gliwickiej drużyny. Gospodarze jeszcze nie otrząsnęli się po utracie drugiej bramki, a Piast zdobył kolejnego gola. Mimo że w polu karnym było kilku zawodników Arki, Zivec bez problemu przyjął piłkę, odwrócił się i oddał strzał, z którym nie poradził sobie Steinbors.
Trener Leszek Ojrzyński przeprowadził dwie zmiany, po których gra jego zespołu wyglądała lepiej. Z dobrej strony pokazał się były piłkarz Piasta, Maciej Jankowski. "Jankes" wykorzystał podbramkowe zamieszanie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zdołał wpisać się na listę strzelców, dając jeszcze nadzieje na uniknięcie porażki. Kilka minut później mógł zdobyć drugiego gola - po zagraniu Tadeusza Sochy dobrze uderzył głową, ale piłka minimalnie minęła bramkę.
Po chwili sytuacja gospodarzy bardzo się skomplikowała, bo czerwoną kartkę - po kolejnej analizie video - otrzymał Marcus Vinicius. Zdemotywowana Arka nie była już w stanie zagrozić gościom, którzy jeszcze podwyższyli prowadzenie - po ogromnym błędzie bramkarza, który pod presją źle zagrał piłkę. Przejął ją Martin Konczkowski i bez problemu zdobył czwartą bramkę dla Piasta. Mało? Dla śląskiej drużyny tak! W doliczonym czasie gry finalistę Pucharu Polski dobił Michal Papadopulos.
Gliwiczanie zdobyli cenne trzy punkty, dzięki którym zrównali się z Lechią Gdańsk. Przedostatnia Bruk-Bet Termalika Nieciecza traci do Piasta pięć "oczek".
Arka Gdynia - Piast Gliwice 1:5 (0:1)
0:1 - Żivec, 25'
0:2 - Hateley, 49'
0:3 - Zivec, 51'
1:3 - Jankowski, 62'
1:4 - Konczkowski, 82'
1:5 - Papadopulos, 90'
Arka: Steinbors - Socha, Marcjanik, Helstrup, Marciniak - Vinicius, Nalepa, Sołdecki (71' Bogdanov), Szwoch (57' Piesio) - Jurado (57' Esqueda), Jankowski. Trener: Leszek Ojrzyński.
Piast: Szmatuła - Konczkowski, Korun, Czerwiński, Kirkeskov - Sedlar, Hateley - Zivec (65' Badia), Jodłowiec, Angielski (73' Papadopulos) - Szczepaniak (86' Dziczek). Trener: Waldemar Fornalik.
Żółte kartki: Sołdecki - Jodłowiec, Sedlar.
Czerwona kartka Vinicius (71', za faul).
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 4666.
Od samego początku to Piast był lepszą drużyną i mało brakowało, by prowadził już po kilku minutach gry - gdyby tylko, stojący kilka metrów od bramki, Karol Angielski zdołał trafić w piłkę po zagraniu Tomasza Jodłowca. Chwilę później bramkarz Arki musiał interweniować po uderzeniu głową Jakuba Czerwińskiego. Swoją przewagę gliwiczanie udokumentowali w 25. minucie - po akcji, w której było więcej przypadku niż przemyślanych zagrań.
Obrońcy gospodarzy nie potrafili wybić piłki, przez co okazję do strzału z niemalże linii pola karnego miał Szczepaniak. Ten jednak skiksował, ale zdołał zagrać do Sasy Ziveca. Słoweniec zachował się znacznie lepiej i wybornie przymierzył, trafiając w "okienko" bramki Steinborsa. Gdynianie mieli idealną okazję do wyrównania, bo sędzia - po analizie video - podyktował rzut karny za zagranie ręką Mikkela Kirkeskova. Strzał Mateusza Szwocha zdołał jednak efektownie obronić Jakub Szmatuła.
Na początku drugiej połowy Paweł Raczkowski ponownie udał się obejrzeć powtórkę video i raz jeszcze podyktował rzut karny - tym razem dla Piasta za faul na Zivecu. Steinbors - choć rzucił się w dobrą stronę - nie zdołał pójść w ślady Szmatuły i nie obronił mocnego strzału Hateleya, który zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach gliwickiej drużyny. Gospodarze jeszcze nie otrząsnęli się po utracie drugiej bramki, a Piast zdobył kolejnego gola. Mimo że w polu karnym było kilku zawodników Arki, Zivec bez problemu przyjął piłkę, odwrócił się i oddał strzał, z którym nie poradził sobie Steinbors.
Trener Leszek Ojrzyński przeprowadził dwie zmiany, po których gra jego zespołu wyglądała lepiej. Z dobrej strony pokazał się były piłkarz Piasta, Maciej Jankowski. "Jankes" wykorzystał podbramkowe zamieszanie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zdołał wpisać się na listę strzelców, dając jeszcze nadzieje na uniknięcie porażki. Kilka minut później mógł zdobyć drugiego gola - po zagraniu Tadeusza Sochy dobrze uderzył głową, ale piłka minimalnie minęła bramkę.
Po chwili sytuacja gospodarzy bardzo się skomplikowała, bo czerwoną kartkę - po kolejnej analizie video - otrzymał Marcus Vinicius. Zdemotywowana Arka nie była już w stanie zagrozić gościom, którzy jeszcze podwyższyli prowadzenie - po ogromnym błędzie bramkarza, który pod presją źle zagrał piłkę. Przejął ją Martin Konczkowski i bez problemu zdobył czwartą bramkę dla Piasta. Mało? Dla śląskiej drużyny tak! W doliczonym czasie gry finalistę Pucharu Polski dobił Michal Papadopulos.
Gliwiczanie zdobyli cenne trzy punkty, dzięki którym zrównali się z Lechią Gdańsk. Przedostatnia Bruk-Bet Termalika Nieciecza traci do Piasta pięć "oczek".
Arka Gdynia - Piast Gliwice 1:5 (0:1)
0:1 - Żivec, 25'
0:2 - Hateley, 49'
0:3 - Zivec, 51'
1:3 - Jankowski, 62'
1:4 - Konczkowski, 82'
1:5 - Papadopulos, 90'
Arka: Steinbors - Socha, Marcjanik, Helstrup, Marciniak - Vinicius, Nalepa, Sołdecki (71' Bogdanov), Szwoch (57' Piesio) - Jurado (57' Esqueda), Jankowski. Trener: Leszek Ojrzyński.
Piast: Szmatuła - Konczkowski, Korun, Czerwiński, Kirkeskov - Sedlar, Hateley - Zivec (65' Badia), Jodłowiec, Angielski (73' Papadopulos) - Szczepaniak (86' Dziczek). Trener: Waldemar Fornalik.
Żółte kartki: Sołdecki - Jodłowiec, Sedlar.
Czerwona kartka Vinicius (71', za faul).
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 4666.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów