Anormalny weekend za nami! Pogoda nie rozpieszczała...
02.04.2012
Zaczęło się w Łodzi, gdzie Ruch zagrał z Widzewem. Drenaż boiska poradził sobie z ulewnymi opadami. Gorzej było z samą murawą, której... po prostu brakowało. - Warunki do gry nie były łatwe - przyznał trener chorzowian Waldemar Fornalik, ale zarazem cieszył się, że jego zawodnicy dali sobie radę.
Kiedy Ruch zdobywał punkty w Łodzi, kibice Podbeskidzia zastanawiali się, czy mecz ich drużyny z ŁKS-em dojdzie do skutku. Oczywiście z powodu urwania chmury. Ostatecznie zawodnicy wyszli na boisko i okazało się, że ekipa z Łodzi... lepiej radzi sobie na wodzie.

Podbeskidzie przegrało czwarty mecz na swoim boisku w tym sezonie. I ze statystyk wynika, że bielszczanom nie robi jakiejkolwiek różnicy, czy grają na wyjeździe czy u siebie. Wszędzie wygrywają równie często co przegrywają...

Podbeskidzie skończyło grać w sobotę, gdy nad nasze województwo zaczęły nadciągać chmury ze śniegiem. Kibice GKS-u Katowice przecierali oczy ze zdumienia. W przeciągu kilku minut boisko przy Bukowej zostało pokryte białą warstwą i momentami trudno było dostrzec piłce. Przynajmniej kibicom, bo zaaferowani trenerzy zapewnili zgodnie, że nie zwrócili na ten szczegół uwagi.

Ostatecznie w bitwie na śniegu skuteczniejszy był GKS. Ostatniego gola w powyższy sposób zdobył Bartłomiej Chwalibogowski. Skakał z radości Rafał Górak, który dzień wcześniej obchodził urodziny. Bohaterem Katowic nie był jednak szkoleniowiec GKS-u, a... kaczka, która postanowiła wziąć czynny udział w grze, a przez kibiców została ochrzczona imieniem Donald.
.jpg)
Opady śniegu nie ustąpiły w niedzielę. Sprawiły psikusa w Bytomiu. I tam przez pewien moment boisko było kompletnie białe. Podobnie było w tym czasie kilkanaście kilometrów dalej, czyli w Zabrzu. Na szczęście śnieg "wrzucił na luz" i krótko przed początkiem meczu Górnika z Koroną odpuścił.
Kiedy Ruch zdobywał punkty w Łodzi, kibice Podbeskidzia zastanawiali się, czy mecz ich drużyny z ŁKS-em dojdzie do skutku. Oczywiście z powodu urwania chmury. Ostatecznie zawodnicy wyszli na boisko i okazało się, że ekipa z Łodzi... lepiej radzi sobie na wodzie.

Podbeskidzie przegrało czwarty mecz na swoim boisku w tym sezonie. I ze statystyk wynika, że bielszczanom nie robi jakiejkolwiek różnicy, czy grają na wyjeździe czy u siebie. Wszędzie wygrywają równie często co przegrywają...

Podbeskidzie skończyło grać w sobotę, gdy nad nasze województwo zaczęły nadciągać chmury ze śniegiem. Kibice GKS-u Katowice przecierali oczy ze zdumienia. W przeciągu kilku minut boisko przy Bukowej zostało pokryte białą warstwą i momentami trudno było dostrzec piłce. Przynajmniej kibicom, bo zaaferowani trenerzy zapewnili zgodnie, że nie zwrócili na ten szczegół uwagi.

Ostatecznie w bitwie na śniegu skuteczniejszy był GKS. Ostatniego gola w powyższy sposób zdobył Bartłomiej Chwalibogowski. Skakał z radości Rafał Górak, który dzień wcześniej obchodził urodziny. Bohaterem Katowic nie był jednak szkoleniowiec GKS-u, a... kaczka, która postanowiła wziąć czynny udział w grze, a przez kibiców została ochrzczona imieniem Donald.
.jpg)
Opady śniegu nie ustąpiły w niedzielę. Sprawiły psikusa w Bytomiu. I tam przez pewien moment boisko było kompletnie białe. Podobnie było w tym czasie kilkanaście kilometrów dalej, czyli w Zabrzu. Na szczęście śnieg "wrzucił na luz" i krótko przed początkiem meczu Górnika z Koroną odpuścił.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku