Andrzej Niedzielan: Zastąpienie Arka Piecha nie jest łatwym zadaniem
23.04.2012
Nadchodzi pana moment w tej rundzie?
Andrzej Niedzielan: - Dokładnie! Ostatni moment w tej rundzie, bo liga się już kończy. W piłce tak już jest, że ktoś łapie kontuzję lub kartkę i trzeba wypełnić lukę. Postaram się to zrobić jak najlepiej, o ile oczywiście otrzymam szansę. Swoją drogą zastąpienie Arka Piecha nie jest łatwym zadaniem.
Patrząc na jego postawę w tej rundzie chyba łatwiej pogodzić się z rolą rezerwowego?
- Nigdy się z tą koleją rzeczy nie pogodzę. Należę do ludzi ambitnych. Muszę jednak przyznać, że siedząc na ławce i obserwując popisy kolegów, ręce same składają się do braw. Prezentują się bowiem wybornie. Mogę się wypowiadać na ich temat wyłącznie pozytywnie. Nie jestem zawistny, więc kiedy komuś coś wychodzi, to przybijam mu piątkę. A na treningach nadal robię swoje.
Mecz z Legią to wyzwanie szczególne?
- To klasowy przeciwnik, jak na polskie warunki. Każdy chce z nim wygrać. Legia jest zatem w sytuacji podobnej - przy zachowaniu wszystkich proporcji - do Bayernu Monachium w Niemczech.
Przygotowujecie się jakoś specjalnie, wyłączacie telefony?
- Nie dajmy się zwariować. Nie można zmieniać rytmu przygotowań, bo można "się spalić w blokach". Wierzę, że to nie będzie miało miejsca. Moment pełnej koncentracji następuje, gdy wchodzi się do szatni.
Z psychologicznego punktu widzenia, ewentualne zwycięstwo jutro może zasiać ferment w obozie Legii przed finiszem rozgrywek ligowych...
- Faktycznie, możemy im zrobić "pod górkę". W ich szeregi może się wkraść niepewność, bo najłatwiejszego terminarza to oni nie mają.
Wybór Kielc na miasto-organizatora finału to dobry pomysł?
- To jest obok mnie. Jeśli nam każą rozegrać finał Pucharu Polski na tym oto boisku (Niedzielan wskazuje na boczną płytę przy Cichej), to też wyjdziemy i zagramy.
Panu w Kielcach grało się świetnie! Jako zawodnik Korony strzelił pan w ekstraklasie 12 goli...
- To fajny stadion, na którym nieźle mi szło. Wierzę, że ta dobra passa potrwa i w mojej głowie wspomnienia związane z tym obiektem będą jeszcze lepsze...
Koledzy z Korony będą jutro kibicowali Ruchowi?
- Jestem z nimi nadal w kontrakcie, wierzę, że będą za nami. A zawodnicy z legijnymi korzeniami będą w mniejszości...
Na zakończenie. Pan ma już na swoim koncie na przykład mistrzostwo Polski. Dla wielu pana obecnych klubowych kolegów zdobycie Pucharu Polski byłoby pierwszym naprawdę dużym sukcesem.
- Nie myślimy tymi kategoriami. I tak każdy zdaje sobie sprawę, jaką rangę ma ten mecz. Ja również nie mam na swoim koncie Pucharu Polski na swoim koncie, a możliwość powalczenia o trofeum w finale nie zdarza się zbyt często, więc trzeba zrobić wszystko, aby szansę wykorzystać. Wierzę, że drugiego słabego meczu z Legią w trakcie jednej rundy nie rozegramy. A więc jutro może być tylko lepiej niż ostatnio!
Wysłuchał Krzysztof Kubicki
Andrzej Niedzielan: - Dokładnie! Ostatni moment w tej rundzie, bo liga się już kończy. W piłce tak już jest, że ktoś łapie kontuzję lub kartkę i trzeba wypełnić lukę. Postaram się to zrobić jak najlepiej, o ile oczywiście otrzymam szansę. Swoją drogą zastąpienie Arka Piecha nie jest łatwym zadaniem.
Patrząc na jego postawę w tej rundzie chyba łatwiej pogodzić się z rolą rezerwowego?
- Nigdy się z tą koleją rzeczy nie pogodzę. Należę do ludzi ambitnych. Muszę jednak przyznać, że siedząc na ławce i obserwując popisy kolegów, ręce same składają się do braw. Prezentują się bowiem wybornie. Mogę się wypowiadać na ich temat wyłącznie pozytywnie. Nie jestem zawistny, więc kiedy komuś coś wychodzi, to przybijam mu piątkę. A na treningach nadal robię swoje.
Mecz z Legią to wyzwanie szczególne?
- To klasowy przeciwnik, jak na polskie warunki. Każdy chce z nim wygrać. Legia jest zatem w sytuacji podobnej - przy zachowaniu wszystkich proporcji - do Bayernu Monachium w Niemczech.
Przygotowujecie się jakoś specjalnie, wyłączacie telefony?- Nie dajmy się zwariować. Nie można zmieniać rytmu przygotowań, bo można "się spalić w blokach". Wierzę, że to nie będzie miało miejsca. Moment pełnej koncentracji następuje, gdy wchodzi się do szatni.
Z psychologicznego punktu widzenia, ewentualne zwycięstwo jutro może zasiać ferment w obozie Legii przed finiszem rozgrywek ligowych...
- Faktycznie, możemy im zrobić "pod górkę". W ich szeregi może się wkraść niepewność, bo najłatwiejszego terminarza to oni nie mają.
Wybór Kielc na miasto-organizatora finału to dobry pomysł?
- To jest obok mnie. Jeśli nam każą rozegrać finał Pucharu Polski na tym oto boisku (Niedzielan wskazuje na boczną płytę przy Cichej), to też wyjdziemy i zagramy.
Panu w Kielcach grało się świetnie! Jako zawodnik Korony strzelił pan w ekstraklasie 12 goli...
- To fajny stadion, na którym nieźle mi szło. Wierzę, że ta dobra passa potrwa i w mojej głowie wspomnienia związane z tym obiektem będą jeszcze lepsze...
Koledzy z Korony będą jutro kibicowali Ruchowi?
- Jestem z nimi nadal w kontrakcie, wierzę, że będą za nami. A zawodnicy z legijnymi korzeniami będą w mniejszości...
Na zakończenie. Pan ma już na swoim koncie na przykład mistrzostwo Polski. Dla wielu pana obecnych klubowych kolegów zdobycie Pucharu Polski byłoby pierwszym naprawdę dużym sukcesem.
- Nie myślimy tymi kategoriami. I tak każdy zdaje sobie sprawę, jaką rangę ma ten mecz. Ja również nie mam na swoim koncie Pucharu Polski na swoim koncie, a możliwość powalczenia o trofeum w finale nie zdarza się zbyt często, więc trzeba zrobić wszystko, aby szansę wykorzystać. Wierzę, że drugiego słabego meczu z Legią w trakcie jednej rundy nie rozegramy. A więc jutro może być tylko lepiej niż ostatnio!
Wysłuchał Krzysztof Kubicki
Polecane
Ekstraklasa