Andrzej Niedzielan: Przeciwnik od początku polował na moją głowę

08.05.2010
Napastnik Ruchu Chorzów zagrał wczoraj po raz pierwszy od dwóch miesięcy w podstawowym składzie. Już po 10 minutach przypomniał mu się horror z meczu z Zagłębiem, gdy został kontuzjowany.
Mijają właśnie dwa miesiące od feralnego wydarzenia. W spotkaniu z "Miedziowymi" Niedzielan złamał kość jarzmową. Po raz pierwszy od tej chwili napastnik chorzowian na boisko wyszedł dopiero tydzień temu, zaliczając ostatnie minuty w meczu z Legią Warszawa. Wczoraj przeciwko Jagielloni zagrał - w specjalnej masce - od początku, ale to nie był dobry występ.

"Wtorek" nie zagroził ani razu bramce gospodarzy, a w 10. minucie przypomniał mu się koszmar sprzed dwóch miesięcy. Tym razem cios w twarz otrzymał od Tiago Cionka. - Przeciwnik od początku polował na moją głowę. To było takie uderzenie, że mam w tym momencie opuchniętą lewą stronę głowy. Muszę zrobić jakieś prześwietlenie - kręcił głową snajper "Niebieskich".

Pretensje miał przede wszystkim do arbitra. Jego zdaniem, sędzia powinien był zareagować na taki faul. - To było dziwne, że tego nie zrobił, a pozwolił na brutalną grę. To nie była gra w piłkę tylko kopanie i bicie po głowach. Trzeba dbać o zdrowie zawodników - żalił się nie tylko w rozmowie z dziennikarzami, ale też z samym rozjemcą, za co został ukarany żółtą kartką. Eliminuje go ona z występu w meczu Lechem Poznań.

Na pracę arbitra narzekał jeszcze w trakcie konferencji prasowej trener Waldemar Fornalik. - Bardzo chętnie przeanalizuję sobie kilka kontrowersji z tego spotkania - zapowiedział.

Przeczytaj więcej komentarzy do spotkania z Jagiellonią Białystok w serwisie Niebiescy.pl.
źródło: SportSlaski.pl / Niebiescy.pl

Przeczytaj również