Andrzej Niedzielan: Cionek jest bandytą. Chciał się zemścić

09.05.2010
- Byłem gotowy grać w piłkę. Ale to prawda, nie byłem gotowy na bicie się - pisze na swoim blogu napastnik Ruchu. I nie owija w słowa oceniając Thiago Cionka, który złamał jego kość jarzmową.
- To nie MMA, nie na tym ten sport polega. Niektórzy jednak nie odróżniają zdecydowanej, bezpardonowej gry od bandytyzmu. Cionek jest bandytą. Im więcej takich piłkarzy w polskiej lidze, tym gorzej. Mam go w d..., nie chce mi się o nim pisać, nie chcę tracić na niego czasu. Chciał się zemścić za mecz w Chorzowie, gdzie podarował nam zwycięstwo, to się zemścił. Napiszę tylko: nosił wilk razy kilka - stwierdza Niedzielan i ustosunkowuje się zarazem do wypowiedzi kibiców.

- Czytam niektóre komentarze w Internecie. Nie jesteś gotowy, to nie graj. Kość się nie zrosła, to po co wychodzisz? Liczysz na taryfę ulgową, nic z tego! Odpowiadam - byłem gotowy do gry w piłkę, kość dwa miesiące po poprzednim złamaniu była już zrośnięta i nie liczyłem na taryfę ulgową. Maska kevlarowa, niezwykle wytrzymała, jest świetnym zabezpieczeniem. Ale jest zabezpieczeniem przed przypadkowymi uderzeniami, a nie przed uderzeniem z całej siły, wymierzonym na zrobienie krzywdy. (...) No i jeszcze jedno - piłkarze w takich maskach wracają do gry znacznie wcześniej niż ja, ale w cywilizowanych ligach nie ma dzikusów, którzy starają się na siłę przez tę maskę przebić. Tam piłkarze się wzajemnie szanują - irytuje się zawodnik "Niebieskich".

Niedzielan odpowiedzialność za to, co się stało, zrzuca na arbitra. - Piotr Siedlecki nie zna się na swojej pracy. (...) Sędzia śmiał się ze mnie, Cionek śmiał się i ze mnie, i z Siedleckiego. Brawo, grajmy tak dalej. Wspaniała liga. Pooglądam ze szpitala. Ale wrócę. Najwyżej połamie mnie ktoś po raz trzeci. I znowu dostanę za to żółtą kartkę - dodaje.
źródło: SportSlaski.pl / weszlo.com

Przeczytaj również