Andrzej Niedzielan: Chcę do końca krzyczeć "Niebiescy, Ruch!"
17.02.2012
W wywiadzie udzielonym "Przeglądowi Sportowemu" napastnik mówi o szczególnym uczuciu, jakim darzy chorzowian. - Jest coś takiego w Ruchu, że czuję się tu na miejscu. Jest swojski. Lubię to. Podpisałem 2,5-letnią umowę i mam plan, żeby tu skończyć. Skończyć w moim klubie. Nie będzie już ciągłego zmieniania klubu co sezon. Już mnie to wymęczyło. Jak w szatni przed wyjściem na boisko padało hasło: "Kto wygra mecz ?!", a ja się musiałem zastanowić, gdzie akurat gram, to było kiepskie. Teraz już do końca chciałbym krzyczeć "Niebiescy, Ruch!" - przyznaje piłkarz.
W podjęciu decyzji o powrocie do Chorzowa pomogła mu szansa ponownej pracy z Waldemarem Fornalikiem. - Wiem, że w Ruchu będę świetnie przygotowany. Jeżeli jestem na 100 procent przygotowany fizycznie, to jestem w formie. Nie ma już Jerzego Wielkoszyńskiego, ale jego metody zostały. Ludzie, którzy z nim współpracowali, kontynuują jego myśl. W sztabie jest Leszek Dyja, uczeń doktora. Wiem, że pewne schematy są zachowane - podkreśla.
Niedzielan mówi też, na czym jego zdaniem polega wielkość drużyn Fornalika. - W Ruchu każdy wie, co ma robić na boisku. Tu nie biegasz po murawie jak dziecko we mgle. Wiem, czego mogę się spodziewać po koledze, który jest za mną, po tym z lewej i prawej strony. Trener nas tego uczy. Pokazuje, wymaga. Ruch to maszynka. Mam pewność, że się nie zgubię, ani nie zagubi się kolega. Jeżeli się wyłamię i zrobię coś złego to ten ktoś za mną, doskonale wie, jak mnie zaasekurować. I odwrotnie. Popatrzmy na mecze Ruchu z ubiegłego sezonu: odeszło kilku ważnych piłkarzy, ale system został. Ruch cały czas jest wysoko w tabeli - tłumaczy Andrzej Niedzielan.
W podjęciu decyzji o powrocie do Chorzowa pomogła mu szansa ponownej pracy z Waldemarem Fornalikiem. - Wiem, że w Ruchu będę świetnie przygotowany. Jeżeli jestem na 100 procent przygotowany fizycznie, to jestem w formie. Nie ma już Jerzego Wielkoszyńskiego, ale jego metody zostały. Ludzie, którzy z nim współpracowali, kontynuują jego myśl. W sztabie jest Leszek Dyja, uczeń doktora. Wiem, że pewne schematy są zachowane - podkreśla.
Niedzielan mówi też, na czym jego zdaniem polega wielkość drużyn Fornalika. - W Ruchu każdy wie, co ma robić na boisku. Tu nie biegasz po murawie jak dziecko we mgle. Wiem, czego mogę się spodziewać po koledze, który jest za mną, po tym z lewej i prawej strony. Trener nas tego uczy. Pokazuje, wymaga. Ruch to maszynka. Mam pewność, że się nie zgubię, ani nie zagubi się kolega. Jeżeli się wyłamię i zrobię coś złego to ten ktoś za mną, doskonale wie, jak mnie zaasekurować. I odwrotnie. Popatrzmy na mecze Ruchu z ubiegłego sezonu: odeszło kilku ważnych piłkarzy, ale system został. Ruch cały czas jest wysoko w tabeli - tłumaczy Andrzej Niedzielan.
Polecane
Ekstraklasa