Alfabet Piasta 2015. Część 1

25.12.2015
Długo zastanawialiśmy się, w jakiej formie podsumować tegoroczne występy gliwickiego Piasta, by nie powielać schematów i aby nie wiało z tego materiału nudą oraz odtwórstwem. Ostatecznie zdecydowaliśmy się jednak na... powtórkę z roz(G)rywki.
Rafał Rusek/pressfocus.pl
Napiszemy o liderze Ekstraklasy alfabetycznie, identycznie jak zrobiliśmy to rok temu. Nie spojrzymy jednakże wcześniej do poprzedniego podsumowania gry niebiesko-czerwonych. Zrobimy to dopiero po publikacji nowego materiału i Wam również polecamy tego typu postępowanie. Ciekawe do jakich dojdziecie wniosków, co się powtórzy, a co zupełnie zmieniło się w czasie minionego roku przy Okrzei. Zatem zaczynamy:

A jak Ambicja – Trener Latal postawił w grze Piasta na niebywałe zaangażowanie wszystkich zawodników, którzy od początku do końca każdego z meczów, walczą zażarcie o każdy metr boiska. Bez grupy graczy, których wspólną cechą jest olbrzymia wręcz ambicja oraz chęć wygrywania, plan czeskiego szkoleniowca nie miałby jakichkolwiek szans powodzenia.

B jak Bate – najlepszy aktualnie klub Białorusi jest jedną z zaprzyjaźnionych z „Piastunkami” drużyn. Kibice z Gliwic jeżdżą po Europie, by oglądać w akcji ekipę w niebiesko-żółtych strojach, a niemal na każdym meczu Piasta można dostrzec flagi odnoszące się do tej przyjaźni. Szkoda, że nie ma przy Okrzei tak silnego „układu”, z którymś z polskich czołowych teamów.

C jak Carles – latem zespół aktualnego lidera rozgrywek opuściła grupa kilkunastu piłkarzy. Był wśród nich także hiszpański pomocnik Carles Marc Martinez. I choć jego umiejętności często były dyskredytowane, to sam moment w którym okazało się, że sympatyczny Hiszpan nie zostanie przy Okrzei, wielu wspomina niemiło. Co by nie mówić, z byłego gracza Valencii był jednak (i pewnie jest nadal) bardzo pozytywny człowiek.

D jak Długołęcki – młody stoper dołączył do pierwszego zespołu „Piastunek” podczas ostatniego okienka transferowego i można jego osobę potraktować jako swego rodzaju symbol – symbol grupy zawodników, którzy choć zasilili ekipę Radoslava Latala, nie mieli okazji na dobre zadomowić się w pierwszej drużynie. Tacy gracze jak Kuzdra, Angielski, wypożyczony aktualnie Demianiuk, wspomniany Długołęcki, czy nawet Musiolik, na swoje 5 minut muszą jeszcze poczekać.

E jak rEwolucja – no tak, to co czeski trener Piasta zrobił z drużyną podczas letniej przerwy w rozgrywkach, wydawało się być zadaniem spod znaku „mission impossible” i takim rzeczywiście było. Z przeciętnego zespołu, walczącego o utrzymanie w gronie najlepszych, nowy szkoleniowiec stworzył najlepszy aktualnie polski team. Pozostaje tylko przyklasnąć, podsumowując stwierdzeniem – „tak trzymać trenerze”.

F jak Fizjofit – to nazwa ośrodka, w którym „Piastunki” przygotowywały się pod względem motorycznym do tegorocznych zmagań. Z usług gliwickiej firmy korzysta notabene na co dzień także wielu innych sportowców z pierwszych stron gazet. Jak widać opłaca się.

G jak Garcia – nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o sympatycznym Hiszpanie. Tak wiemy, że pod jego wodzą Piast grał dużo słabiej niż aktualnie, nie zapominajmy jednak, iż to właśnie Angel Perez był autorem pierwszych „resultados historicos” gliwiczan. Radoslav Latal częściowo powtarza teraz te „historycke vysledki”.

H jak Hiszpanie – był Garcia, byli i jego rodacy – Alberto Cifuentes, Carles Martinez, Ruden Jurado, czy Gerard Badia. W tej chwili pozostał jedynie ten ostatni, a reszta delikatnie mówiąc nie odnalazła się w tej naprawdę poważnej piłce. Na szczęście popularnemu „Badiemu” nie brakuje na co dzień towarzystwa swych rodaków, skrzydłowy bardzo dobrze mówi po polsku i widać, że w tym nowym Piaście również czuje się świetnie.

I jak Izvolt – tak jak wspomniany wyżej Długołęcki może być uznawany za symbol niedawnych zmian przy Okrzei, tak słowackiego pomocnika możemy dla odmiany określić jako charakterystycznego przedstawiciela tych, którzy niedawno odeszli – Szumski, Brożek, Horvath, Vassiljev, Wilczek, Hanzel, Podgórski – to tylko część graczy, których w Gliwicach już nie ma. Spora część z nich zniknęła także z Ekstraklasy.

J jak Jakość – tym słowem bardzo często określaliśmy grę „Piastunek” latem oraz jesienią 2015 roku. Obok niego pojawiały się również i inne epitety, jak na ten przykład klasa, albo regularny, wysoki poziom. Mamy nadzieję, że wiosną nadal będziemy mogli, opisując postawę lidera, używać takich samych określeń.

K jak Klepczyński – przed rozpoczęciem sezonu 2015/16 doświadczony defensor został nowym kapitanem zespołu, miał także miejsce w wyjściowym składzie „bandy Latala”. Wkrótce jednakże to się zmieniło. Były gracz bytomskiej Polonii stracił swe miejsce w jedenastce, później również kapitańską opaskę i w efekcie opuścił drużynę, przechodząc do Rakowa Częstochowa. Tak naprawdę do dzisiaj w pełni nie wiemy dlaczego tak właśnie się stało.

L jak Latal – ta konkretnie litera musiała oznaczać dokładnie takie hasło. Czech stał się dla Piasta prawdziwym zbawcą, twórcą największych sukcesów w całej historii klubu, a – kto wie – może będzie także pierwszym trenerem, który zdobędzie z „Piastunkami” tytuł mistrza Polski. Jako Ślązacy nie mielibyśmy oczywiście absolutnie nic przeciwko temu.

Na dzisiaj wystarczy. Pierwsza część alfabetycznego podsumowania za nami. Jej wersja sprzed roku jest dokładnie TUTAJ. Zapraszamy do porównań, a już niedługo zaserwujemy Wam „Piastowskie” literki od Ł do Z.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również