Aleksander boi się Chin

02.01.2009
W dalszym ciągu nie wiadomo, gdzie wiosną będzie grał Arkadiusz Aleksander. Na pewno nie będą to Chiny. - Nie chcę przez 300 dni być na obozie. Dziękuję, ale z przenosin do Azji nie skorzystam - uśmiecha się były napastnik Odry Wodzisław.
Klub z nad czeskiej granicy nie przedłużył z Aleksandrem kontraktu. Napastnik miał wyjechać do Chin, ale… - Na razie się tam nie wybieram. Słyszałem, że tam przez 300 dni jest się praktycznie na obozie. Tego nie chcę. Dziękuję, ale z przenosin do Azji nie skorzystam - uśmiecha się były gracz Odry. - Zderzenie ze wschodnią kulturą mogłoby się okazać bardzo trudne - dodaje.

Zawodnik najprawdopodobniej wyjedzie za granicę, ale nie tak daleko. - Na razie nie ma żadnych konkretów. Rozmowy w moim imieniu prowadzi mój menedżer, Radosław Osuch. Ja spokojnie czekam na telefon od niego z konkretną propozycją - mówi Aleksander. - Na dziś takiej nie ma, a nie chcę spekulować, gdzie jest mi bliżej - dodaje.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również