"Albo wycofamy się z rozgrywek, albo zrezygnuję z funkcji prezesa"

05.12.2009
Po przegranym przez NMC Powen meczu z Nielba, po raz pierwszy głos zdecydował się zabrać prezes klubu, Bogdan Kmiecik. Głos w sprawie delikatnej, ale kluczowej dla jego zespołu…
Ślązacy po kolejnej porażce, z dorobkiem czterech "oczek” znajdują się w ogonie tabeli. - Nasza gra przypomina sinusoidę. Dobre mecze -jak ten z Vive - przeplatamy słabszymi. Jakość gry i siłę ambicji NMC Powen ocenimy jednak dopiero po sezonie. Wtedy wszystko można będzie przeanalizować bez nadmiernych emocji - mówi Bogdan Kmiecik, prezes klubu z Zabrza.

- Po dramatycznym pojedynku w Wągrowcu postanowiłem zwrócić uwagę na pracę sędziów. Pozostawiała ona wiele do życzenia i nie pierwszy raz w tym sezonie mam takie odczucie. Nie chciałbym ferować bezpodstawnych osądów. Kiedy opadły pomeczowe emocje, zobaczyłem  płyty z tegorocznych rozgrywek. Spokojnie, w samotności i pełnym skupieniu. Problem ten urasta do wielkiej rangi, kiedy widzimy, jak niewiele brakowało nam nam do zwycięstw, czy remisów. Przykłady słabego sędziowania możemy mnożyć - dodaje "sternik" NMC Powen.

Prezes daje sobie czas do końca bieżącego roku na decyzję dotyczącą przyszłości klubu. - Cały czas tłuką mi się po głowie myśli, czy takie rozgrywki mają sens. Czy świat sędziowski ma coś wspólnego z duchem sportowej walki? Jeśli nic się nie zmieni, to dalsza gra w ekstraklasie nie ma sensu. Jesteśmy małym klubem, który podnosi się z przewlekłej niemocy. Wysiłkiem zarządu, zawodników - którzy codziennie idą do pracy, a dopiero później na trening - trenerów i wielu przyjaciół, udało nam się nieco go odbudować. Czy mamy nadal pozwalać, żeby nasza ciężka praca była deptana przez arbitrów? - pyta retorycznie Kmiecik. - Na razie widzę dwie opcje: albo wycofamy się z rozgrywek, albo zrezygnuję z funkcji prezesa.

- Daleko nam do poziomu Vive czy Wisły. Winą za porażki nie obarczam tylko sędziów, kryjąc niedociągnięcia moich szczypiornistów. Potrafimy przegrywać i porażki przyjmujemy z honorem, ale chcielibyśmy z czystym sumieniem powiedzieć, że byliśmy wtedy słabsi i polegliśmy w sportowej walce. Po meczu w Wągrowcu tak stwierdzić nie mogę - rozkłada bezradnie ręce.

Pierwsze kroki zostały podjęte w czwartek - Postanowiliśmy napisać oficjalnie pismo do Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Poprosiliśmy, żeby rozjemcami w meczach z udziałem naszej drużyny nie była para, która sędziowała w spotkaniu w Wągrowcu - kończy prezes Kmiecik.

Cały materiał możesz znaleźć TUTAJ >
źródło: handballzabrze.pl /SportSlaski.pl

Przeczytaj również