Alarm w Rakowie Częstochowa: Na maj i czerwiec już nie mamy

27.05.2010
Wbrew pozorom, nadal w bardzo trudnej sytuacji znajduje się Raków. - Finansowo jest źle, nawet bardzo źle. Kiedy kładę się spać, nie mogę zasnąć - mówi prezes Krzysztof Kołaczyk.
To on razem z Jerzym Brzęczkiem, który objął w II-ligowcu funkcję szkoleniowca, uratował klub przed upadkiem. - Trzy miesiące temu Rakowa powinno nie być. Naprawdę nie wiem, jakim cudem udało się to wszystko uratować - wspomina chwile grozy Kołaczyk.

Częstochowianie przystąpili do rundy wiosennej mając w składzie niemal wyłącznie młodzieżowców i debiutującego w roli trenera Brzęczka. Efekt? Przegrali tylko dwa spotkania! Niestety znakomite wyniki jedynie... maskują nadal fatalną sytuację klubu.

- Po tym, co nasza młoda drużyna robi na boisku, w mieście coraz częściej słyszy się, że w Rakowie jest już świetnie. Delegaci nas chwalą, rywale nas chwalą, zespół osiąga kapitalne wyniki, na stadionie tworzymy atrakcje dla dzieci i mamy mnóstwo nowych pomysłów. Ja naprawdę jestem z tego wszystkiego dumny. Tyle tylko, że kładę się wieczorem spać i nie mogę zasnąć. Naprawdę, proszę uwierzyć. Chłopaki mają jakąś tam śmieszną premię, a ja i tak nie mogę im nic zapłacić. Finansowo jest źle, nawet bardzo źle. Krótko mówiąc, na maj i czerwiec już nie mamy - mówi w wywiadzie dla strony internetowej klubu Kołaczyk.
źródło: SportSlaski.pl / rksrakow.pl

Przeczytaj również