Alarm w Odrze. "Będziemy walczyć do ostatniej kropli krwi"

12.04.2009
Odra Opole przegrała trzeci mecz z rzędu. Sytuacja podopiecznych Piotra Rzepki staje się dramatyczna. - Nasze szanse na utrzymanie maleją z każdym spotkaniem - mówi szkoleniowiec.
Do meczu z Wisłą piłkarze Odry przystąpili z nożem na gardle. - W rundzie wiosennej jeszcze nie zdobyliśmy kompletu punktów. Mało tego. Wywalczyliśmy tylko jeden. Jeżeli marzymy o utrzymaniu, to najwyższa pora, aby zacząć wygrywać - tłumaczył przed spotkaniem Rzepka.

Po raz kolejny cel nie został jednak zrealizowany. Opolanie przegrali trzeci mecz z rzędu i znów nie zdobyli bramki. - Popełniamy głupie błędy. Tracimy śmieszne bramki, a sami nie potrafimy strzelić - martwi się Jakub Grodzki, obrońca Odry.

Wszyscy w klubie mają świadomość, że tak dalej być nie może. - Już po pierwszym meczu na wiosnę z Jastrzębiem wiedzieliśmy, że to ostatni dzwonek. Sytuacja jest naprawdę krytyczna. Z meczu na mecz przybliżamy się do spadku - mówi szkoleniowiec.

- Szanse na utrzymanie maleją. Zapewniam jednak, że zawodnicy mając już nawet tylko matematyczne nadzieje na uniknięcie relegacji, pozostawią zdrowie na boisku. Będą walczyć do "ostatniej kropli krwi" - przekonuje Rzepka. - Nasza publiczność zasługuje na chwile radości. Niestety, do tej pory przysporzyliśmy im więcej smutku niż pociechy. Musimy zabrać się do roboty, pokazać charakter, że zasługujemy na grę w I lidze - kończy Grodzki.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również