Adam Małysz w święta wreszcie może zaszaleć przy stole

25.12.2012
- Rajdowiec może sobie zaszaleć przy stole, bo nie ma takiej diety jak skoczek narciarski - zaciera ręce Adam Małysz. Polski skoczek wszech czasów po raz pierwszy od lat spędzi też w domu Sylwestra.
- Kiedyś w święta zawsze trochę sobie pozwalałem na nieco więcej przy stole, ale miałem świadomość, że za chwilę miałem start w Turnieju Czterech Skoczni i trzeba będzie zrzucić zbędne dekagramy. Zazwyczaj w pierwszy dzień świąt odbywałem lekki trening, a w drugi mieliśmy konkurs świąteczny, więc człowiek był w ruchu - wspomina czasy kariery skoczka narciarskiego.

Teraz jednak też ma o czym myśleć, bo już wkrótce rusza Rajd Dakar. - Tak, często o tym myślę, ale nie zaprząta mi to głowy. Staram się, żeby święta spędzić w atmosferze rodzinnej. Tak samo jednak było, kiedy skakałem. Wyłączałem się całkiem i dopiero w drugi dzień świąt zaczynałem myśleć o starcie - tłumaczy.

Wcześniej jednak, po raz pierwszy od bardzo dawna, Małysz będzie w domu na Sylwestra. - Zorganizujemy coś z Izą spontanicznie. I ja i żona nie lubimy oficjalnych imprez, więc spędzimy go jakoś swojsko. I tak tym razem będzie nieco inaczej, bo już nie z telefonem w ręku. Tak naprawdę to ja jeszcze nigdy z żoną nie spędziłem tego dnia. Siedemnaście lat nie byłem w domu na Sylwestra! - przyznaje.

W wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Małysz mówi też jednak o zbliżającym się rajdzie. - Trudno powiedzieć, niech się najpierw wydarzy, bo nie chcę gdybać. Gdy patrzę na trasę i cały plan startów to wydaje mi się, że będzie trudniejszy, bo zaczynamy na bardzo wymagających wydmach. Końcówka z kolei ma nie być tak ostra jak ostatnio, ale to tylko teoria. Myślę, że organizatorzy chcą, aby selekcja dokonała się na początku - kończy Adam Małysz.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również