Adam Kompała: Odchodzę, bo mam dość proszenia się o swoje

04.06.2010
Legendarny piłkarz ponad tydzień temu odwiesił buty na kołek. W akcji już go nie zobaczymy. - Po co mi mecz pożegnalny? Bardziej zasłużeni dla Górnika go nie mieli, to ja mam mieć? - wyjaśnia.
W ubiegłą środę Ruch Radzionków "przyklepał" awans do I ligi. Adam Kompała w meczu z Turem Turek został zmieniony tuż przed końcowym gwizdkiem, przy owacji na stojąco. Na boisko już więcej nie wybiegnie. - Mam piłki dość. W Polsce jest tak, że najpierw trzeba coś zrobić na boisku, żeby później coś otrzymać - tłumaczy kapitan "Cidrów".

W Radzionkowie spędził siedem sezonów, cztery razy pomagając Ruchowi w awansie! Największy sukces odniósł jednak w Górniku Zabrze. - Byłem najlepszym snajperem w lidze, miałem więcej bramek niż Tomek Frankowski. Szkoda, że nie doczekałem się powołania do reprezentacji Polski. Nawet na takie towarzyskie spotkanie z mało znaczącą w piłkarskim światku drużyną wypadało mnie powołać. Ale co tam, zagrałem w reprezentacji Śląska i jestem z tego dumny - wspomina "Kompi".

Przeczytaj wywiad z Adamem Kompałą, w którym piłkarz podsumowuje swoją karierę >

Co dalej? - Na pewno będę pracował, chyba nawet ciężko, żeby zapewnić godne życie rodzinie. To nie będzie nic związanego z piłką. Mam dość proszenia się o swoje - podkreśla legendarny śląski piłkarz.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również