Adam Czerkas talizmanem Smyły?
05.04.2016
Kibicom na Górnym Śląsku Adam Czerkas może się kojarzyć przede wszystkim z grą w Odrze Wodzisław Śląski. To w klubie z ulicy Bogumińskiej przeżywał najlepszy okres. W sezonie 2005/2006 osiągnął najlepszy rezultat strzelecki w ekstraklasie, wtedy to zdobył sześć bramek. – Zmieniła się piłka przez te dziesięć lat. Ale zdecydowanie na plus. Mniej jest przypadkowych ludzi w branży. Coraz więcej młodych piłkarzy trafia natomiast do seniorskiej piłki. Kiedyś tworzyli ją głównie doświadczeni zawodnicy. I w klubach jest też dobra selekcja – porównuje Czerkas, który z Wodzisławia Śląskiego wyjechał do słynnego… Queens Park Rangers. Tam mu się jednak nie udało i po 10 latach, mocno okrężną drogą, wrócił na Śląsk, gdzie ponownie przypomina sobie o strzeleckim instynkcie. – Śląskie powietrze mi służy? Nie, to tylko przypadek – uśmiecha się Czerkas, który latem ubiegłego roku związał się z Rozwojem rocznym kontraktem.
Obecnie jednak nie wybiega daleko w przyszłość i nie myśli o tym co będzie dalej, po zakończeniu obecnej umowy. – Muszę zapracować na wszystko dobrą formą – mówi. A po słabym początku w Katowicach obecnie jest najlepszym strzelcem drużyny. Ma na koncie sześć trafień. Wiosną jego bramki przyczyniły się do zwycięstw nad Stomilem Olsztyn, Chojniczanką Chojnice i Chrobrym Głogów. – Czuje się obecnie fenomenalnie. Gdy w głowie jest wszystko poukładane, to na boisku jest zawodnikowi dużo łatwiej – mówi 31-letni napastnik. – Decydujący był dla mnie mecz z Miedzią Legnica jesienią. Wtedy dostałem pierwszą poważną szansę od trenera Mirosława Smyły i zacząłem ją wykorzystywać. Przepracowana od początku do końca zima jedynie mi pomogła – dodaje.
Adam Czerkas może powoli uchodzić również za prawdziwy talizman w ekipie beniaminka. Jesienią na pięć rozegranych spotkań w wyjściowym składzie z Czerkasem katowiczanie wygrali trzy. Wiosną z czterech dotychczasowych meczów komplet punktów zgarnęli w trzech. Do utrzymania w pierwszej lidze daleka jednak jeszcze droga. – Ale zespół mamy naprawdę wyrównany. Transfery dokonane zimą jeszcze nas wzmocniły. Ja szczególnie wyróżniłbym Tomka Szatana. Typowa ósemka, rozgrywający posiadający niemałe umiejętności techniczne. Takiego zawodnika nam brakowało. Ale i pozostali, którzy do nas dołączyli zimą są wzmocnieniem. Chociażby taki Wojtek Pawłowski… - chwali nowych kolegów napastnik Rozwoju.
Obecnie jednak nie wybiega daleko w przyszłość i nie myśli o tym co będzie dalej, po zakończeniu obecnej umowy. – Muszę zapracować na wszystko dobrą formą – mówi. A po słabym początku w Katowicach obecnie jest najlepszym strzelcem drużyny. Ma na koncie sześć trafień. Wiosną jego bramki przyczyniły się do zwycięstw nad Stomilem Olsztyn, Chojniczanką Chojnice i Chrobrym Głogów. – Czuje się obecnie fenomenalnie. Gdy w głowie jest wszystko poukładane, to na boisku jest zawodnikowi dużo łatwiej – mówi 31-letni napastnik. – Decydujący był dla mnie mecz z Miedzią Legnica jesienią. Wtedy dostałem pierwszą poważną szansę od trenera Mirosława Smyły i zacząłem ją wykorzystywać. Przepracowana od początku do końca zima jedynie mi pomogła – dodaje.
Adam Czerkas może powoli uchodzić również za prawdziwy talizman w ekipie beniaminka. Jesienią na pięć rozegranych spotkań w wyjściowym składzie z Czerkasem katowiczanie wygrali trzy. Wiosną z czterech dotychczasowych meczów komplet punktów zgarnęli w trzech. Do utrzymania w pierwszej lidze daleka jednak jeszcze droga. – Ale zespół mamy naprawdę wyrównany. Transfery dokonane zimą jeszcze nas wzmocniły. Ja szczególnie wyróżniłbym Tomka Szatana. Typowa ósemka, rozgrywający posiadający niemałe umiejętności techniczne. Takiego zawodnika nam brakowało. Ale i pozostali, którzy do nas dołączyli zimą są wzmocnieniem. Chociażby taki Wojtek Pawłowski… - chwali nowych kolegów napastnik Rozwoju.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
04.05.2022
04.05.2022
Wielka bitwa o snajperską koronę
04.01.2021
04.01.2021
Czym nas zaskoczy 2021 rok?