A czy na stadionach w Gliwicach i Zabrzu mieliby problem z drenażem?

17.10.2012
Po przełożeniu meczu Polska - Anglia z powodu opadów deszczu oraz złego działania warstwy drenażowej w mediach zagrzmiało. "Dziennik Zachodni" postanowił więc sprawdzić czy taka sytuacja mogłaby powtórzyć się na Śląsku.

Pracownicy obecnie najnowocześniejszego stadionu na Śląsku, czyli obiektu Piasta Gliwice zaprzeczają, że mogłoby dojść do sytuacji podobnej z tą ze Stadionu Narodowego w Warszawie.

- Przeżyliśmy już ulewy na naszym stadionie, ale nigdy nie mieliśmy żadnego problemu z odprowadzaniem wody. Mamy po prostu bardzo dobrze zrobiony drenaż murawy - uśmiecha się Tadeusz Stańko, kierownik obiektu Stadionu Miejskiego w Gliwicach. 

- Żeby można było mówić o problemie z odprowadzaniem wody na gliwickim obiekcie, na jego murawę musiałoby spaść 200 litrów na metr kwadratowy. Wtedy można byłoby mówić o kataklizmie. Coś takiego jest raczej niemożliwe - dodaje Jakub Pietrowski z firmy PAGRO, która montowała system drenażowy na stadionie.

Również i w Zabrzu, gdzie obecnie budowany jest nowy stadion, nie boją się problemów z drenażem w czasie ciężkich opadów deszczu. Zabrzańska murawa, która jest jedynym elementem niepodlegającym modernizacji, wyposażona jest w taki system odprowadzania wody, że ta najpierw wsiąka w trawę, a następnie spływa rurami do zbiorczej studzienki, która potrafi przepompować 40 tyś. litrów w godzinę.

- Czy sytuacja z Warszawy mogłaby przytrafić się u nas? Trudno powiedzieć, to zależy od wielu czynników. Od obfitości opadów, poziomu wód gruntowych czy przepustowości kanalizacji. Wydaje mi się jednak, że na stadionie w Zabrzu nie doszłoby do takiej sytuacji. W każdym razie nigdy nie mieliśmy takich problemów - stwierdza Piotr Podgórski ze spółki Stadion w Zabrzu.

źródło: Dziennik Zachodni/SportSlaski.pl

Przeczytaj również