"A czy my mamy słaby skład, żeby go jeszcze wzmacniać?"

14.05.2013
Piast Gliwice robi furorę w ekstraklasie, a w mediach przewijają się nazwiska Roberta Demjana i Kamila Wacławczyka, którzy mieliby wzmocnić beniaminka. Prezes nie widzi jednak potrzeby wzmocnień.
- A czy my mamy słaby skład, żeby go jeszcze wzmacniać? Po co coś zmieniać, skoro wszystko dobrze funkcjonuje? - odpowiada Jarosław Kołodziejczyk, prezes Piasta, zapytany przez "Dziennik Zachodni" o temat Roberta Demjana z Podbeskidzia Bielsko-Biała i Kamila Wacławczyka z GKS-u Bełchatów.

- Jeszcze w I lidze, usłyszałem od człowieka od lat działającego w naszej piłce, że aby awansować, musimy zatrudnić trenera za 60 tysięcy złotych i piłkarzy z nazwiskami, czyli drogich. Poszliśmy jednak swoją drogą i czuję teraz bardzo dużą satysfakcję widząc Piasta na trzecim miejscu w tabeli ekstraklasy - dodaje Kołodziejczyk.

Nie przeraża go też wizja ewentualnej gry w pucharach. - Nie widzę żadnego problemu. Po to organizowaliśmy na naszym stadionie mecze reprezentacji młodzieżowej, żeby wiedzieć, jakie są wymagania ze strony UEFA i już wiemy, na czym stoimy - podkreśla. A co z dalekimi wyjazdami? - Również jest to sprawa stosunkowo prosta do realizacji. W zależności od tego, jak daleko od Gliwic zagralibyśmy, brane są pod uwagę dwie wersje. Jedna to samolot rejsowy, druga to czarter. Można być na miejscu nawet tydzień, albo tylko trzy dni. Do samolotu możemy wpakować też kibiców, aby rozłożyć koszty wynajmu. Wcześniej ktoś musiałby zobaczyć miejsce, w którym mielibyśmy grać, niezbędny byłby też nasz kucharz. Na wszystko trzeba być przygotowanym. Przyznaję, że dla mnie byłyby to nowe wyzwania, ale nikt w klubie nie zamierza robić uników - kończy.
źródło: Dziennik Zachodni

Przeczytaj również