9 miesięcy czekał na gola

28.02.2009
Michał Zieliński wreszcie się przełamał i to w meczu z Wisłą. Poprzedniego gola strzelił w... w maju ubiegłego roku. - Kibice zapomnieli jak trafiam, a mnie ambicja zżerała - przyznał.
Jesienią Zieliński zagrał w 15 meczach. Nie strzelił gola, choć jest napastnikiem. Mimo wszystko zimą pytała o niego Polonia Warszawa, a sam 23-latek dostał powołanie do reprezentacji! - Polecałem Michała asystentom Leo Beenhakkera. Kiedy Rafał Ulatowski spytał ile strzelił goli w tym sezonie, odpowiedziałem, że... ani jednego, ale za to ma kilka asyst - śmiał się Marek Motyka. Szkoleniowiec Polonii w meczu z Wisłą wpuścił Zielińskiego dopiero z ławki. Miał nosa, bo ten po trzech minutach od wejścia na boisko strzelił gola. - Chyba potwierdziłem tym występem, że chcę znaleźć się w wyjściowej jedenastce. Ambicja mnie zżera. Okazuje się bowiem, że powołania do kadry nie są przepustką do gry w pierwszym składzie  - stwierdził Zieliński.

Zadowolony był Marek Motyka. - Cieszę się, że Michał się odblokował. To ważny moment dla jego kariery. Był przecież w piątek obserwowany przez wysłanników selekcjonera - wskazał trener Polonii. Sam Zieliński przyznał, że powołania wiele mu dają. - Przede wszystkim dodają pewności siebie i  "kopa", co zaprocentowało w meczu z Wisłą. Może to za duże słowa, ale chcę pokazać, że obecność w kadrze nie jest przypadkiem - powiedział "Zielu".

Świetną asystą przy jego piątkowym golu popisał się inny rezerwowy, Marcin Radzewicz. - To ważne, że zmiennicy wchodzą i wnoszą coś nowego, pożytecznego do gry - ocenił trener Motyka. Jego zawodnicy udowadniają, że nikogo się nie obawiają. Nawet mecze z kandydatami do tytułu rozpoczynają bez respektu. - Rywale są faworytami tylko w teorii, bo w praktyce jest inaczej, co pokazały nasze mecze z Legią, Lechem i teraz Wisłą - wskazał Zieliński.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również