5,5 godziny zajęło (idealne) odsnieżenie stadionu w Sosnowcu
21.03.2011
Rano wystarczył rzut oka na Stadion Ludowy i pierwsze co nasuwało się na myśl to słowa: „no to po meczu”. Jednak takie wyrazy nigdy nie przechodzą przez usta kierownika obiektu, byłego prezesa Zagłębia, Leszka Baczyńskiego. Szybka mobilizacja i łopaty poszły w ruch. Od godziny 10 do 15:30, bez użycia ciężkiego sprzętu, udało się przerzucić tony śniegu i uzyskać zielony efekt.
Ciężkiej pracy towarzyszyła muzyka… - Gdzie on wynalazł tą płytę, bardziej nas usypia, niż zachęca do odśnieżania - śmiał się Piotr Boguszewski, który dbał o dobrą atmosferę. Szybka diagnoza, płyta weselna z restauracji, innej możliwości nie ma. Gdy zaczął lecieć Horrorshow, który zawsze towarzyszy wyjściu piłkarzy na murawę padły słowa. - „Przyśpieszamy, zaraz wychodzą, a my nawet połowy nie odśnieżyliśmy”.
Po godzinie 12:00 ruszył zegar, elektryk sprawdzał, czy wszystko jest w porządku i czasomierz zaczął odliczać minuty spotkania Zagłębia Sosnowiec - Ruch Zdzieszowice. - W 45. minucie chcę zmianę - żartował Boguszewski. - Nie wziąłem kartek do wypisania - szybko ripostował kierownik Zagłębia, Piotr Caliński. W ten sposób, bez zmiany, trzeba było zasuwać do 15:30.
Ostatnie odrobiny śniegu zostały przerzucone przez Leszka Baczyńskiego, w momencie, gdy sędziowie wyszli z tunelu, by sprawdzić, czy boisko jest w dobrym stanie. Podgrzewana murawa i dobry drenaż sprawił, iż boisko nie było grząskie, wręcz przeciwnie - idealne do grania.
Ciężkiej pracy towarzyszyła muzyka… - Gdzie on wynalazł tą płytę, bardziej nas usypia, niż zachęca do odśnieżania - śmiał się Piotr Boguszewski, który dbał o dobrą atmosferę. Szybka diagnoza, płyta weselna z restauracji, innej możliwości nie ma. Gdy zaczął lecieć Horrorshow, który zawsze towarzyszy wyjściu piłkarzy na murawę padły słowa. - „Przyśpieszamy, zaraz wychodzą, a my nawet połowy nie odśnieżyliśmy”.
Po godzinie 12:00 ruszył zegar, elektryk sprawdzał, czy wszystko jest w porządku i czasomierz zaczął odliczać minuty spotkania Zagłębia Sosnowiec - Ruch Zdzieszowice. - W 45. minucie chcę zmianę - żartował Boguszewski. - Nie wziąłem kartek do wypisania - szybko ripostował kierownik Zagłębia, Piotr Caliński. W ten sposób, bez zmiany, trzeba było zasuwać do 15:30.
Ostatnie odrobiny śniegu zostały przerzucone przez Leszka Baczyńskiego, w momencie, gdy sędziowie wyszli z tunelu, by sprawdzić, czy boisko jest w dobrym stanie. Podgrzewana murawa i dobry drenaż sprawił, iż boisko nie było grząskie, wręcz przeciwnie - idealne do grania.
Polecane
II liga