5.000 zł za zdjęcie koszulki!

02.01.2009
Gracze GKS-u Jastrzębie od października nie otrzymali pensji. Liczą na spotkanie z prezesem klubu Joachimem Langerem, wypłatę zaległości i anulowanie kary za odmowę wyjazdu na sparing do Karwiny.
Jastrzębscy piłkarze w poniedziałek o godz. 10.30 mają stawić się na pierwszym treningu. Zapowiada się gorący dzień, bowiem piłkarze od października nie otrzymali należnych pensji. - Nie wiem, czego się spodziewać. Prezes Joachim Langer obiecał nam, że zaległe pieniądze znajdą się przed Bożym Narodzeniem na naszych kontach, tymczasem znów zostaliśmy z niczym. Zepsuł nam święta - wzdycha Marek Kubisz, który wraz z innymi zawodnikami bezskutecznie próbował skontaktować się z Langerem. "Gazecie" w piątek również to się nie udało.

Piłkarze po raz ostatni dostali wynagrodzenie za wrzesień, w formie częściowej zaliczki. Jeśli do 10 stycznia ten stan się nie zmieni, będą mieli podstawę do rozwiązania kontraktów z winy klubu (trzy kolejne niewypłacone pensje). Kilku graczy nie wyklucza tej drogi.

Atmosferę w klubie całkowicie rozbiła listopadowa decyzja zarządu o nałożeniu na piłkarzy kary w wysokości wszystkich zaległych premii meczowych z sezonu 2007/08 i 2008/09 (w sumie około 300 tys. zł). Powodem była odmowa wyjazdu na sparing do Karwiny po zakończeniu rozgrywek ligowych.

Prezes Langer wysłał odpowiednie dokumenty do Wydziału Dyscypliny PZPN oraz do Sądu Polubownego. - Nie stoimy na straconej pozycji, bo nikt z nas nie podpisał regulaminu. Dlaczego? Zawierał on m.in. taki punkt, że za ściągnięcie koszulki podczas meczu, zawodnik płaci karę od 5 do 10 tys. zł - tłumaczy Wawrzyczek. - To był karomierz, a nie regulamin! - precyzuje Kubisz.

- Mam nadzieję, że prezes przez święta ochłonął i wycofa się z decyzji o nałożonej karze. Apeluję do niego, by wziął moje słowa pod rozwagę. W przeciwnym razie w klubie zrobi się niebezpiecznie - przewiduje Wawrzyczek.

Więcej w Gazecie Wyborczej
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Przeczytaj również