300 zł za kilogram nadwagi
26.12.2008
Szkoleniowiec Polonii porwał rodzinę z Krakowa do Zakopanego. Również Sylwestra spędzi poza domem. - Nie chcemy się angażować w przygotowania, tylko odpocząć - tłumaczy i zapewnia, że znalazł czas na zakup prezentów swoim bliskim. - Nie mogłem zapomnieć o suwenirach dla żony i córki. Co nimi jest, to zawsze tajemnica do ostatniej chwili - uśmiecha się Motyka, który przekonuje, że już przy stole nie jest wybredny. - Lubię karpia, kluski z makiem, zupę grzybową... Nie będę jednak przesadzał, bo i tak wyglądam pulchnie. Złapałem o kilka kilogramów za dużo z powodu urazu nogi - tłumaczy.
Motyka zapowiada, że od stycznia zaczyna zbijać wagę. - Muszę się solidnie wziąć za siebie. Zamierzam więcej biegać i ćwiczyć na siłowni, tak żeby złapać formę sprzed lat. Bo teraz to przykładem dla swoich zawodników nie jestem - śmieje się trener bytomskiego zespołu. A motywacja jest tym większa, iż Motyka na pierwszym treningu w nowym roku będzie ważył swoich graczy i wyciągał ewentualne konsekwencje. - Każdy dostał rozpiskę. Nie wyobrażam sobie, aby moi piłkarze w ogóle się nie ruszali i wrócili z dwoma-trzema kilogramami nadwagi - zaznacza i dodaje, że każdy zbędny kilogram będzie kosztował 300 złotych.
50-letni szkoleniowiec, póki co, śledzi doniesienia z rynku transferowego. - Przeglądam internet i gazety. Wiem, że nasi zawodnicy cieszą się zainteresowaniem. Jestem w stałym kontakcie z działaczami. Na razie sporządzam plany treningowe - mówi Motyka. Czyżby nie wziął on ani jednego dnia rozbratu z futbolem? - Nie da się. Kocham ten sport. Po tym, jak wypadłem z obiegu, rozładował się mój "akumulator". Runda jesienna była udana. "Naładowałem się" w 50-60 procentach. Jeśli wiosna będzie podobna, to będę "doładowany" - kończy.
Motyka zapowiada, że od stycznia zaczyna zbijać wagę. - Muszę się solidnie wziąć za siebie. Zamierzam więcej biegać i ćwiczyć na siłowni, tak żeby złapać formę sprzed lat. Bo teraz to przykładem dla swoich zawodników nie jestem - śmieje się trener bytomskiego zespołu. A motywacja jest tym większa, iż Motyka na pierwszym treningu w nowym roku będzie ważył swoich graczy i wyciągał ewentualne konsekwencje. - Każdy dostał rozpiskę. Nie wyobrażam sobie, aby moi piłkarze w ogóle się nie ruszali i wrócili z dwoma-trzema kilogramami nadwagi - zaznacza i dodaje, że każdy zbędny kilogram będzie kosztował 300 złotych.
50-letni szkoleniowiec, póki co, śledzi doniesienia z rynku transferowego. - Przeglądam internet i gazety. Wiem, że nasi zawodnicy cieszą się zainteresowaniem. Jestem w stałym kontakcie z działaczami. Na razie sporządzam plany treningowe - mówi Motyka. Czyżby nie wziął on ani jednego dnia rozbratu z futbolem? - Nie da się. Kocham ten sport. Po tym, jak wypadłem z obiegu, rozładował się mój "akumulator". Runda jesienna była udana. "Naładowałem się" w 50-60 procentach. Jeśli wiosna będzie podobna, to będę "doładowany" - kończy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów