25 lat temu Ruch rozpaczał. Dziś będzie płakał z euforii?
06.05.2012
25 lat temu Ruch po dwumeczu z Lechią Gdańsk po raz pierwszy w swojej historii spadł z ekstraklasy. - Powód degradacji jest tylko jeden: nazywa się Janusz Jojko - twierdził wówczas w wywiadach trener Ruchu, Jacek Machciński, a wypowiedzi z tamtego czasu zamieścił Andrzej Gowarzewski w Encyklopedii Fuji.
Nawet młodzi sympatycy futbolu słyszeli zapewne o tym, jak Jojko wrzucił piłkę do własnej bramki. - Niech każdy myśli co chce, ja wiem swoje. Gdyby to był mecz o „pietruszkę” nikt by się moim błędem nie przejął. W futbolu, jak w życiu, przytrafiają się kiksy. Bardzo łatwo jest wdeptać w błoto zawodnika, oskarżyć go o sprzedanie meczu. Ja jednak urodziłem się w Chorzowie. Ruch od najmłodszych lat był moim ulubionym klubem. I nagle, w tak ważnej chwili, miałbym się okazać Judaszem? - pytał Jojko.
- Było mi go autentycznie żal. Uważam, że to czysty przypadek. Płakał w szatni, nie chciał wyjść na drugą połowę. Był załamany i cały się trząsł - przyznawał Albin Wira, który jako jeden z nielicznych bronił swego klubowego kolegi.
Zadra długo tkwiła w sercu Krzysztofa Warzychy. - Wsadzono mnie do samochodu Janusza Jojki. Nie odzywałem się do niego prawie dwa lata, od kiedy Ruch spadł z ligi. Nie chciałem tej wspólnej jazdy i wtedy też milczeliśmy cały czas... - opowiadał po latach "Gucio".
PZPN zawiesił bramkarza. Jojko został zawieszony na pół roku. Karierę kontynuował w GKS-ie Katowice. I to z dużymi sukcesami, bo dwukrotnie zdobywał Puchar Polski i Superpuchar.
Dramatyczny dwumecz z Lechią doskonale pamięta Waldemar Fornalik. Obecny szkoleniowiec Ruchu zagrał w obu tych meczach. - Mieliśmy wtedy potężne wyrzuty sumienia. Wiedzieliśmy, że jesteśmy coś temu klubowi winni. Siłą rozpędu awansowaliśmy z powrotem i niemalże tym samym składem zdobyliśmy mistrzostwo - wspominał.
Dziś Waldemar Fornalik może znów świętować zdobycie tytułu. Należy jednak zrobić to, czego nie udało się osiągnąć 25 lat temu, a więc - wygrać z Lechią! Okoliczności są zupełnie inne.
Wtedy w szatni Ruchu panowała niezdrowa atmosfera, dziś ta atmosfera jest paliwem napędowym. Wtedy drużynę w trakcie jednego sezonu prowadziło trzech trenerów, aktualnie niepodważalną pozycję ma Waldemar Fornalik, który zbudował swój autorski projekt. Dziś w dodatku chorzowianie nie mają na sobie takiej presji jak ćwierć wieku temu. Oni i tak osiągnęli sukces!
Przy Cichej ta drużyna i tak będzie wspominana latami. Pytanie tylko, czy Gerard Cieślik otrzyma na 85. urodziny piętnasty tytuł mistrzowski? O podarowaniu tak wyjątkowego prezentu legendzie klubu marzy prezes Dariusz Smagorowicz.
Jeśli Ruch dziś postawi kropkę nad "i", czyli wygra z Lechią, Cicha z pełnym podnieceniem będzie nasłuchiwała wieści z Krakowa. Od dawna nie mieliśmy na Śląsku tak pozytywnych emocji na finiszu piłkarskich rozgrywek!
Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk
niedziela, 17:00
Nawet młodzi sympatycy futbolu słyszeli zapewne o tym, jak Jojko wrzucił piłkę do własnej bramki. - Niech każdy myśli co chce, ja wiem swoje. Gdyby to był mecz o „pietruszkę” nikt by się moim błędem nie przejął. W futbolu, jak w życiu, przytrafiają się kiksy. Bardzo łatwo jest wdeptać w błoto zawodnika, oskarżyć go o sprzedanie meczu. Ja jednak urodziłem się w Chorzowie. Ruch od najmłodszych lat był moim ulubionym klubem. I nagle, w tak ważnej chwili, miałbym się okazać Judaszem? - pytał Jojko.
- Było mi go autentycznie żal. Uważam, że to czysty przypadek. Płakał w szatni, nie chciał wyjść na drugą połowę. Był załamany i cały się trząsł - przyznawał Albin Wira, który jako jeden z nielicznych bronił swego klubowego kolegi.
PZPN zawiesił bramkarza. Jojko został zawieszony na pół roku. Karierę kontynuował w GKS-ie Katowice. I to z dużymi sukcesami, bo dwukrotnie zdobywał Puchar Polski i Superpuchar.
Dramatyczny dwumecz z Lechią doskonale pamięta Waldemar Fornalik. Obecny szkoleniowiec Ruchu zagrał w obu tych meczach. - Mieliśmy wtedy potężne wyrzuty sumienia. Wiedzieliśmy, że jesteśmy coś temu klubowi winni. Siłą rozpędu awansowaliśmy z powrotem i niemalże tym samym składem zdobyliśmy mistrzostwo - wspominał.
Dziś Waldemar Fornalik może znów świętować zdobycie tytułu. Należy jednak zrobić to, czego nie udało się osiągnąć 25 lat temu, a więc - wygrać z Lechią! Okoliczności są zupełnie inne.
Wtedy w szatni Ruchu panowała niezdrowa atmosfera, dziś ta atmosfera jest paliwem napędowym. Wtedy drużynę w trakcie jednego sezonu prowadziło trzech trenerów, aktualnie niepodważalną pozycję ma Waldemar Fornalik, który zbudował swój autorski projekt. Dziś w dodatku chorzowianie nie mają na sobie takiej presji jak ćwierć wieku temu. Oni i tak osiągnęli sukces!
Przy Cichej ta drużyna i tak będzie wspominana latami. Pytanie tylko, czy Gerard Cieślik otrzyma na 85. urodziny piętnasty tytuł mistrzowski? O podarowaniu tak wyjątkowego prezentu legendzie klubu marzy prezes Dariusz Smagorowicz.
Jeśli Ruch dziś postawi kropkę nad "i", czyli wygra z Lechią, Cicha z pełnym podnieceniem będzie nasłuchiwała wieści z Krakowa. Od dawna nie mieliśmy na Śląsku tak pozytywnych emocji na finiszu piłkarskich rozgrywek!
Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk
niedziela, 17:00
Polecane
Ekstraklasa