16 wychowanków w 24-osobowej kadrze. "Zdzichy" stawiają na swoich
05.12.2010
Jeszcze w 2007 roku Zdzieszowice grały w lidze okręgowej. Teraz są niezłym II-ligowcem. Efekty przynosi polityka transferowa klubu. - Drużynę budujemy przede wszystkim na własnych chłopakach. Owszem, są "nazwiska", jest kilku doświadczonych zawodników, ale jeśli ktoś przeanalizuje naszą 24-osobową kadrę, to musi zauważyć, że jest tam 16 wychowanków Ruchu albo Koksownika Zdzieszowice (klubu-"córki" - przyp. red.)! - podkreśla Krystian Chmiel.
Prezes w każdym okienku transferowym stara się zaskoczyć kibiców, dokonując mniejszego lub większego "hitu". Wiosną 2009 sprowadził Marcina Fecia, bramkarza Odry Opole. Półtora roku temu postarał się o Rolanda Buchałę z Energetyka ROW Rybnik, a wcześniej gracza GKS-u Jastrzębie. Latem tego roku do Zdzieszowic przyjechali Adam Giesa (Rozwój Katowice) i Tomasz Kasprzyk (GKS Tychy). Każdy z nich jest mocnym punktem zespołu.
- Od pięciu lat mamy taki zwyczaj, by co pół roku poprawić jedno najsłabsze ogniwo. Nie wykluczam, że i tej zimy może pojawić się jedno, dwa nowe nazwiska - przyznaje Chmiel.
W zeszłotygodniowym sparingu trener Andrzej Polak przyglądał się Mateuszowi Bodziochowi. To syn obecnego menedżera Piasta Gliwice, Janusza, w przeszłości także piłkarza. Bodzioch "junior" ma za sobą świetną rundę w LZS-ie Leśnica. - Jest bardzo perspektywicznym młodzieżowcem. Interesujemy się nim - potwierdza sternik Ruchu.
Do Zdzieszowic, oprócz wspomnianego 20-letniego obrońcy, może dołączyć jeszcze jeden zawodnik, ale Chmiel konkretów na razie nie chce zdradzić. Chodzi jednak o kogoś takiego, komu szkoleniowcy Ruchu przyglądali się przez dłuższy czas. - Nie robimy castingów, nie sprowadzamy na mecze kontrolne po kilkunastu zawodników, by szukać perełek. To nie jest dobre rozwiązanie. Rozglądać się trzeba w czasie rundy - przekonuje.
Prezes w każdym okienku transferowym stara się zaskoczyć kibiców, dokonując mniejszego lub większego "hitu". Wiosną 2009 sprowadził Marcina Fecia, bramkarza Odry Opole. Półtora roku temu postarał się o Rolanda Buchałę z Energetyka ROW Rybnik, a wcześniej gracza GKS-u Jastrzębie. Latem tego roku do Zdzieszowic przyjechali Adam Giesa (Rozwój Katowice) i Tomasz Kasprzyk (GKS Tychy). Każdy z nich jest mocnym punktem zespołu.
- Od pięciu lat mamy taki zwyczaj, by co pół roku poprawić jedno najsłabsze ogniwo. Nie wykluczam, że i tej zimy może pojawić się jedno, dwa nowe nazwiska - przyznaje Chmiel.
W zeszłotygodniowym sparingu trener Andrzej Polak przyglądał się Mateuszowi Bodziochowi. To syn obecnego menedżera Piasta Gliwice, Janusza, w przeszłości także piłkarza. Bodzioch "junior" ma za sobą świetną rundę w LZS-ie Leśnica. - Jest bardzo perspektywicznym młodzieżowcem. Interesujemy się nim - potwierdza sternik Ruchu.
Do Zdzieszowic, oprócz wspomnianego 20-letniego obrońcy, może dołączyć jeszcze jeden zawodnik, ale Chmiel konkretów na razie nie chce zdradzić. Chodzi jednak o kogoś takiego, komu szkoleniowcy Ruchu przyglądali się przez dłuższy czas. - Nie robimy castingów, nie sprowadzamy na mecze kontrolne po kilkunastu zawodników, by szukać perełek. To nie jest dobre rozwiązanie. Rozglądać się trzeba w czasie rundy - przekonuje.
Polecane
II liga