Zszywali policzek Przybylskiego, ale poważniej wygląda uraz Pitrego

05.08.2009
Górnik nie ma zbyt szerokiej kadry, a na domiar złego, już w pierwszym meczu urazów nabawili się Mariusz Przybylski i Przemysław Pitry. Ten drugi nie był w stanie dokończyć konfrontacji z KSZO.
- Po podaniu piłki do Roberta Szczota, obrońca drużyny przeciwnej skoczył mi na Achillesa i zrobił małą dziurę. Polała się krew i nie mogłem kontynuować gry - opowiada Pitry. To, czy jego kontuzja okaże się poważna, przekonamy się w najbliższym czasie. - Mam nadzieję, że tylko trochę poboli i będę zdolny, by wystąpić w następnym spotkaniu - mówi napastnik. Zawodnik ma krwiaka na nodze i na kilka dni został wyłączony z treningów.

Już na początku meczu z ekipą z Ostrowca bardzo nieprzyjemnego urazu nabawił się Przybylski, który na ładnych kilka minut musiał opuścić murawę. - Zostałem uderzony głową. Założono mi jakieś szwy i mogłem kontynuować grę, choć krew mi ciekła co jakiś czas. Moje zejście z boiska nie wchodziło jednak w rachubę - podkreśla środkowy pomocnik.

Takim obrotem sprawy zaniepokojony jest szkoleniowiec Górnika. - Zawodników do gry nie mamy zbyt wielu. Z Przybylskim nie powinno być problemu. Trochę gorzej wygląda natomiast kontuzja Pitrego - martwi się Ryszard Komornicki.

Przypomnijmy, że trener przez dłuższy czas nie będzie mógł skorzystać z Adama Banasia oraz Tomasza Zahorskiego. Powoli do pełni zdrowia wracają natomiast Damian Gorawski i Marek Krotofil.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również