Zrobili zakład - kto przegra derby, ten stawia kolację!

21.10.2011
Boris Pesković kontra Michal Pesković. Rzadko się zdarza, aby w meczu ligowym naprzeciw siebie stawali bracia. A dzisiaj tak może się stać! Dotąd Słowacy rywalizowali ze sobą tylko raz. Górą był Boris.
Michal jest młodszy o sześć lat. - Kiedy podpisałem pierwszy zawodowy kontrakt, brat był jeszcze juniorem. Czy został bramkarzem, bo i ja grałem na tej pozycji? Nie wiem, on pewnie zna odpowiedź - uśmiecha się Boris. A więc? - Jeszcze w wieku 14-15 lat grałem w polu. Byłem... napastnikiem! - oznajmia Michal. Potem stanął między słupkami i tak już zostało.
 
- Dlatego teraz mam konkurencję w Polsce - śmieje się Boris. Panowie wychowywali się osobno, ale teraz utrzymują stały kontakt. - Przynajmniej raz w tygodniu wpadam do brata na obiad czy kolację. Rozmawiamy na różne tematy, bywa że oglądamy Ligę Mistrzów - mówi Michal.
 
Czy dyskusje schodzą na temat meczów Ruchu i Górnika, a także błędów popełnionych przez jednego bądź drugiego bramkarza? - Michal jest dorosłym facetem, więc staram mu się wskazywać tylko pozytywy. Pogratulowałem mu, że niedawno obronił rzut karny. Z wad sam doskonale zdaje sobie sprawę - odpowiada Boris.
 
- Dobra, dobra... Nie jest tak, że rozmawiamy tylko o pozytywach. Podpowiadamy sobie, co trzeba poprawić - zapewnia Michal, który już raz z bratem na boiskach ekstraklasy się zmierzył. W marcu 2008 roku Górnik wygrał w Bytomiu z Polonią. Cieszył się Boris. Michal był w fatalnym nastroju, bo przepuścił strzał Tomasza Hajty z 60 metrów! Teraz będzie okazja do rewanżu. - Wiadomo, że kto wygra, ten będzie mógł dokuczać bratu przed najbliższe pół roku - śmieje się Boris.



On bronił już w derbach Ruchu z Górnikiem. - Miał to szczęście, że mecz był rozgrywany na Stadionie Śląskim i na trybunach zasiadło 40 tysięcy widzów. Świetna sprawa. Szkoda, że teraz będzie mogła nas zobaczyć tylko garstka ludzi - żałuje Michal, bo przy Roosevelta zmieści się tylko 3000 osób.
 
Co ciekawe, Ruch na początku interesował się Borisem Peskoviciem. Była zima 2007 roku. Ostatecznie kontrakt przy Cichej podpisał Michal. - Brat nie pytał mnie o radę, zadzwonił z informację, że będzie grał w Ruchu. Ucieszyłem się - zapewnia Boris, który latem tego roku podpisał kontrakt z Górnikiem. Zagrał od tego czasu w kilku meczach Górnika. Jest więc szansa, że wystąpi również w Wielkich Derbach Śląska.
 
- Tabela pokazuje, że nie jesteśmy faworytem. Z drugiej strony mecz zaczyna się od wyniku 0-0, więc szanse się równe - wskazuje bramkarz Górnika. Faworyta w ogóle nie widzi Michal. - Bo w derbach takowego nie ma!
 
Panowie założyli się o to, kto wygra. - Przegrany „stawia” kolację w restauracji - informuje piłkarz Górnika.

Na koniec zapytaliśmy Borisa i Michala o mocne strony brata. - Silna psychika, refleks i dobra gra nogami - bez namysłu odpowiada starszy z rodzeństwa. - Boris ma duże doświadczenie, posłuch wśród kolegów. No i jest dobry na linii - odpowiada Michal.

Górnik Zabrze - Ruch Chorzów
piątek, 20:30
sędziuje Tomasz Musiał
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również