Żółte kartki? Pierwsza nie, druga tak
21.05.2015
- Nie graliśmy dobrze. Brakowało nam szybkości. Lechia Gdańsk dobrze rozgrywała piłkę, miała sytuacje i chociaż jedną wykorzystała, to uważam, że remis byłby bardziej sprawiedliwy - opisuje wczorajsze spotkanie Roman Gergel, który w następnym meczu - we Wrocławiu ze Śląskiem - będzie musiał pauzować.
Gergel w spotkaniu z Lechią zobaczył dwie żółte kartki. Najpierw za faul w środku pola na Sebastianie Mili, a w doliczonym czasie gry za faul taktyczny. - Pierwszą sędzia nie musiał pokazywać, bo takich sytuacji na boisku jest dużo. Walka bark w bark. Druga była już zasłużona - przyznaje Słowak. Już po przewinieniu na Mili było wiadomo, że we Wrocławiu skrzydłowy nie zagra.
Czy to oznacza, że kibicom zostaną już tylko trzy szanse na zobaczenie Gergela w zabrzańskich barwach? Mówi się, że Słowak może latem opuścić Roosevelta. - Ja z innymi klubami nie rozmawiałem. Mam kontrakt z Górnikiem i to jest dla mnie najważniejsze - komentuje. Nie jest tajemnicą, że wyróżniającym się zawodnikiem "Trójkolorowych" od jakiegoś czasu interesuje się Lech Poznań.
Gergel w spotkaniu z Lechią zobaczył dwie żółte kartki. Najpierw za faul w środku pola na Sebastianie Mili, a w doliczonym czasie gry za faul taktyczny. - Pierwszą sędzia nie musiał pokazywać, bo takich sytuacji na boisku jest dużo. Walka bark w bark. Druga była już zasłużona - przyznaje Słowak. Już po przewinieniu na Mili było wiadomo, że we Wrocławiu skrzydłowy nie zagra.
Czy to oznacza, że kibicom zostaną już tylko trzy szanse na zobaczenie Gergela w zabrzańskich barwach? Mówi się, że Słowak może latem opuścić Roosevelta. - Ja z innymi klubami nie rozmawiałem. Mam kontrakt z Górnikiem i to jest dla mnie najważniejsze - komentuje. Nie jest tajemnicą, że wyróżniającym się zawodnikiem "Trójkolorowych" od jakiegoś czasu interesuje się Lech Poznań.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów