Zbigniew Waśkiewicz: Górnik Zabrze zawsze był najlepszą marką
06.03.2014
O biathlonie
Decyzja o tym, by pożegnać się z biathlonem nie była łatwa, w końcu to trwa już osiem lat. Wyniki może nie są nadzwyczajne, ale jednak organizacyjnie i finansowo zostawiam związek w dobrej kondycji. Czułem się trochę niezręcznie, że pracownicy dowiedzieli się z mediów o tym, że będę prezesem Górnika. Oddałem się do dyspozycji zarządu, który jednogłośnie zdecydował, że będę pełnił funkcję do 15 czerwca. Wtedy odbędzie się walne zgromadzenie, na którym zostanie wybrany nowy prezes. Ja nie będę kandydował. Mój kontakt z biathlonem będzie bardziej symboliczny. Nie będzie mi zaprzątał głowy. Po ośmiu latach stwierdziłem, że potrzebuję nowych wyzwań. Jakbyśmy zapytali 100 osób, to 99 z nich absolutnie chciałoby się podjąć tego wyzwania.
Jest to nieporównywalny świat, bez presji. Mniej ludzi ogląda biathlon w telewizji, mniej chodzi na zawody. Byłem na prezentacji Górnika, którą zorganizowali kibice. Było ich z 1500, a już pojawił się dreszczyk emocji, gdy śpiewali. Zdaję sobie sprawę z tego, że będą wymagali.
O wizji Górnika
To spore wyzwanie, ale decyzja została głęboko przemyślana. Mam koncepcję, jak przywrócić Górnikowi dawny blask. Mam wizję klubu, nie tylko finansową. Ostatnio większość rozmów toczy się na temat tego, że każdego miesiąca trzeba wypłacić pensję, albo że musimy uzyskać licencję. Trzeba popracować nad wizją, jaki ma być klub, ale nie za miesiąc, a za 3-4 lata. Klub to przedsiębiorstwo, musi być dobrze zorganizowany i stabilny finansowo.
Zbudowanie klubu na solidnych podstawach to nie jest prosta sprawa. Chciałbym, żeby Górnik stał się bardziej śląski, żeby było jak najwięcej piłkarzy i ludzi związanych z klubem. Nie chodzi tu tylko o pierwszą drużynę. Chcę, aby korzenie były bardziej powiązane z Zabrzem. Uważam, że człowiek, który pochodzi z danego miejsca czuje się bardziej związany emocjonalnie z nim. Mówiono, że nie ma szans, żeby Górnik współpracował z Gwarkiem. Rozmawiałem z Janem Kowalskim i w 15 minut uzgodniliśmy, że spotkamy się w przyszłym tygodniu. Mówili, że to niemożliwe. Oczywiście nie można bazować tylko na wychowankach, trzeba ich wesprzeć mądrymi transferami. Starsi zawodnicy muszą być nauczycielami. W samym Zabrzu w piłkę w różnych klubach gra około tysiąca dzieci. Aż się prosi, żeby coś z tą młodzieżą zrobić. Kibic też lubi wychowanków. Fakt, że kiedyś kopał piłkę z kolegą na podwórku, który teraz gra w Górniku, zachęci go do przyjścia na stadion.
Problemem Górnika jest słaba atmosfera wokół klubu. Biznesmen kilkanaście razy zastanowi się, czy inwestować w klub, skoro czyta, że nie otrzyma on licencji. Trzeba poświęcić najbliższy czas, by ta atmosfera była lepsza.
O pierwszych zadaniach
Najbliższy miesiąc będzie bardzo ważny. Pierwsze zadanie to uzyskać licencję. W ogromnej części jest już wszystko przygotowane przez poprzedni zarząd. Nie jest tak, że wchodzę na pustynię, gdzie nic nie ma. Teraz trzeba to tylko doszlifować. Dług będzie istniał, bo to nie jest możliwe, żeby w 1-2 lata doprowadzić do spłaty całego zadłużenia, jednak głęboko wierzę, że jest to ostatni rok, w którym musimy drżeć, czy będzie ta licencja, czy nie. Chcę, żeby w przyszłości nie było już o to pytań, czy ją otrzymamy.
Długi trzeba spłacić. Nie uznaję zasady, że można ogłosić upadłość. Przy pomocy dobrej kancelarii i księgowej można się wyczyścić z długów, jednak można też wyczyścić się z zaufania. Chciałbym zmienić filozofię piłkarską, ale nie tylko pierwszego zespołu. Trzeba współpracować z okolicznymi klubami, Akademią i środowiskiem piłkarskim. Tu można dużo zmienić. Do tej pory uznawano, że najważniejsze są sprawy finansowe i zaniechano inne kwestie. Musi być kontynuacja, ale nie we wszystkich obszarach w taki sam sposób.
Trzeba przemyśleć strukturę wydatków, żeby w kolejnych latach one się zgadzały. Ja wiem w jaki sposób to zrobić, żeby więcej zarabiać. Wiem, że wydaje się to banalne, ale w poprzednich latach ta spirala była kontynuowana, każdy liczył, że środki znajdą się nie wiadomo skąd. Gdybyśmy to kontynuowali, to już nikt by nie uratował Górnika. Trzeba myśleć o tym, w jaki sposób dysponować i wydawać to, co się ma, żeby ten wydatek się zwracał, miał określone konsekwencje i żeby zmniejszenie wydatków nie obniżyło wartości sportowej. Nie jest to decyzja jednego miesiąca, to trzeba rozłożyć na lata. Można to zrównoważyć w taki sposób, by jakość sportowa nie ucierpiała.
Wielu ludzi krytykuje system, w którym miasto jest właścicielem klubu. Ja uważam, że jest on dobry. Można podać kilka przykładów, gdzie prywatni inwestorzy z dnia na dzień rozmyślali się i nagle zespół znikał. Miasta nie zdecydują się na taki ruch, ale nie może być też tak, że będą one jedynymi inwestorami.
O konkurencji w województwie
Mamy cztery zespoły w ekstraklasie i trzy w I lidze. Na pewno jest walka o każdego sponsora, bo nie jest ich tak wielu na Śląsku. Jest rywalizacja, ale uważam, że to nie jest problem, wręcz odwrotnie. Współpraca w różnych obszarach może tylko pomóc. Można na przykład wymieniać się piłkarzami. Sprawdzałem badania ekonomiczne, ważna jest też świadomość kibicowska. Nikt nie zaprzeczy, że Górnik ma najwięcej kibiców. Mieszkają oni nie tylko na Śląsku, ale też i w całej Polsce, a nawet poza granicami kraju. Górnik zawsze był najlepszą marką. Konkurencja zawsze pomaga. Na pewno nie będzie łatwo, ale nie pozwoli zasnąć.
Decyzja o tym, by pożegnać się z biathlonem nie była łatwa, w końcu to trwa już osiem lat. Wyniki może nie są nadzwyczajne, ale jednak organizacyjnie i finansowo zostawiam związek w dobrej kondycji. Czułem się trochę niezręcznie, że pracownicy dowiedzieli się z mediów o tym, że będę prezesem Górnika. Oddałem się do dyspozycji zarządu, który jednogłośnie zdecydował, że będę pełnił funkcję do 15 czerwca. Wtedy odbędzie się walne zgromadzenie, na którym zostanie wybrany nowy prezes. Ja nie będę kandydował. Mój kontakt z biathlonem będzie bardziej symboliczny. Nie będzie mi zaprzątał głowy. Po ośmiu latach stwierdziłem, że potrzebuję nowych wyzwań. Jakbyśmy zapytali 100 osób, to 99 z nich absolutnie chciałoby się podjąć tego wyzwania.
Jest to nieporównywalny świat, bez presji. Mniej ludzi ogląda biathlon w telewizji, mniej chodzi na zawody. Byłem na prezentacji Górnika, którą zorganizowali kibice. Było ich z 1500, a już pojawił się dreszczyk emocji, gdy śpiewali. Zdaję sobie sprawę z tego, że będą wymagali.
O wizji Górnika
To spore wyzwanie, ale decyzja została głęboko przemyślana. Mam koncepcję, jak przywrócić Górnikowi dawny blask. Mam wizję klubu, nie tylko finansową. Ostatnio większość rozmów toczy się na temat tego, że każdego miesiąca trzeba wypłacić pensję, albo że musimy uzyskać licencję. Trzeba popracować nad wizją, jaki ma być klub, ale nie za miesiąc, a za 3-4 lata. Klub to przedsiębiorstwo, musi być dobrze zorganizowany i stabilny finansowo.
Zbudowanie klubu na solidnych podstawach to nie jest prosta sprawa. Chciałbym, żeby Górnik stał się bardziej śląski, żeby było jak najwięcej piłkarzy i ludzi związanych z klubem. Nie chodzi tu tylko o pierwszą drużynę. Chcę, aby korzenie były bardziej powiązane z Zabrzem. Uważam, że człowiek, który pochodzi z danego miejsca czuje się bardziej związany emocjonalnie z nim. Mówiono, że nie ma szans, żeby Górnik współpracował z Gwarkiem. Rozmawiałem z Janem Kowalskim i w 15 minut uzgodniliśmy, że spotkamy się w przyszłym tygodniu. Mówili, że to niemożliwe. Oczywiście nie można bazować tylko na wychowankach, trzeba ich wesprzeć mądrymi transferami. Starsi zawodnicy muszą być nauczycielami. W samym Zabrzu w piłkę w różnych klubach gra około tysiąca dzieci. Aż się prosi, żeby coś z tą młodzieżą zrobić. Kibic też lubi wychowanków. Fakt, że kiedyś kopał piłkę z kolegą na podwórku, który teraz gra w Górniku, zachęci go do przyjścia na stadion.
Problemem Górnika jest słaba atmosfera wokół klubu. Biznesmen kilkanaście razy zastanowi się, czy inwestować w klub, skoro czyta, że nie otrzyma on licencji. Trzeba poświęcić najbliższy czas, by ta atmosfera była lepsza.
O pierwszych zadaniach
Najbliższy miesiąc będzie bardzo ważny. Pierwsze zadanie to uzyskać licencję. W ogromnej części jest już wszystko przygotowane przez poprzedni zarząd. Nie jest tak, że wchodzę na pustynię, gdzie nic nie ma. Teraz trzeba to tylko doszlifować. Dług będzie istniał, bo to nie jest możliwe, żeby w 1-2 lata doprowadzić do spłaty całego zadłużenia, jednak głęboko wierzę, że jest to ostatni rok, w którym musimy drżeć, czy będzie ta licencja, czy nie. Chcę, żeby w przyszłości nie było już o to pytań, czy ją otrzymamy.
Długi trzeba spłacić. Nie uznaję zasady, że można ogłosić upadłość. Przy pomocy dobrej kancelarii i księgowej można się wyczyścić z długów, jednak można też wyczyścić się z zaufania. Chciałbym zmienić filozofię piłkarską, ale nie tylko pierwszego zespołu. Trzeba współpracować z okolicznymi klubami, Akademią i środowiskiem piłkarskim. Tu można dużo zmienić. Do tej pory uznawano, że najważniejsze są sprawy finansowe i zaniechano inne kwestie. Musi być kontynuacja, ale nie we wszystkich obszarach w taki sam sposób.
Trzeba przemyśleć strukturę wydatków, żeby w kolejnych latach one się zgadzały. Ja wiem w jaki sposób to zrobić, żeby więcej zarabiać. Wiem, że wydaje się to banalne, ale w poprzednich latach ta spirala była kontynuowana, każdy liczył, że środki znajdą się nie wiadomo skąd. Gdybyśmy to kontynuowali, to już nikt by nie uratował Górnika. Trzeba myśleć o tym, w jaki sposób dysponować i wydawać to, co się ma, żeby ten wydatek się zwracał, miał określone konsekwencje i żeby zmniejszenie wydatków nie obniżyło wartości sportowej. Nie jest to decyzja jednego miesiąca, to trzeba rozłożyć na lata. Można to zrównoważyć w taki sposób, by jakość sportowa nie ucierpiała.
Wielu ludzi krytykuje system, w którym miasto jest właścicielem klubu. Ja uważam, że jest on dobry. Można podać kilka przykładów, gdzie prywatni inwestorzy z dnia na dzień rozmyślali się i nagle zespół znikał. Miasta nie zdecydują się na taki ruch, ale nie może być też tak, że będą one jedynymi inwestorami.
O konkurencji w województwie
Mamy cztery zespoły w ekstraklasie i trzy w I lidze. Na pewno jest walka o każdego sponsora, bo nie jest ich tak wielu na Śląsku. Jest rywalizacja, ale uważam, że to nie jest problem, wręcz odwrotnie. Współpraca w różnych obszarach może tylko pomóc. Można na przykład wymieniać się piłkarzami. Sprawdzałem badania ekonomiczne, ważna jest też świadomość kibicowska. Nikt nie zaprzeczy, że Górnik ma najwięcej kibiców. Mieszkają oni nie tylko na Śląsku, ale też i w całej Polsce, a nawet poza granicami kraju. Górnik zawsze był najlepszą marką. Konkurencja zawsze pomaga. Na pewno nie będzie łatwo, ale nie pozwoli zasnąć.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów