"Zawsze byłem pracusiem, a nie gwiazdorem"

13.07.2016
W Zabrzu chcą mocniej stawiać na "swoich", czyli piłkarzy z regionu. Jednym z tych, który może zadomowić się w meczowej kadrze Górnika jest Adam Wolniewicz, który w spotkaniu z Karpatami Lwów zdobył ładną bramkę.
Dariusz Hermiersz/Górnik Zabrze
W ostatnim sparingu Górnika Zabrze z Karpatami Lwów z dobrej strony pokazał się Adam Wolniewicz, który zdobył jedynego gola w tym spotkaniu - i to jak efektownego! Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Ukraińcy nie wybili piłki z pola karnego, zawodnik "Trójkolorowych" podbiegł i uderzył z woleja. - To moja pierwsza bramka na tym stadionie. Fajnie, że przyszło dużo kibiców i mogli ją zobaczyć. Mam nadzieję, że w pierwszym meczu ligowym, z Miedzią Legnica, też uda mi się wpisać na listę strzelców - mówi autor trafienia, który tym samym jasno pokazuje, że ma ambicje, by na dobre zadomowić się w składzie zabrzan. Można by powiedzieć - w końcu.

Wolniewicz od małego reprezentował barwy Górnika. Gdy był trampkarzem jego trenerem był Michał Probierz. Po występach w Młodej Ekstraklasie (2011/2012 i jesień 2012/2013), po raz pierwszy trafił do ówczesnego II-ligowego Energetyka ROW Rybnik (wiosna 2012/2013), gdzie po raz pierwszy zagrał w seniorskiej drużynie. Wiosną 2014 roku wrócił do Zabrza, by... na rozgrywki 2014/2015 ponownie trafić do Rybnika. Wtedy jego zespół był o krok od awansu do I ligi - zaledwie jeden punkt więcej mieli na koncie Rozwój Katowice, który awansował na zaplecze Ekstraklasy i Raków Częstochowa, który grał w barażach. Teraz więc nadarzy się pierwsza okazja, by grać na tym szczeblu rozgrywkowym.

- Czuję dużą radość z tego, że mogę występować dla Górnika. Cały czas jestem z tym klubem i naprawdę cieszę się, że mogłem zagrać - przyznaje Wolniewicz, którego po meczu z Karpatami pochwalił trener Marcin Brosz. Nie tylko za bramkę, ale też za to, jak 23-latek pracuje na treningach. - Cieszę się, że to dostrzega. Zawsze byłem pracusiem, a nie "gwiazdorem". Daję z siebie 100 procent. Nigdy nie odstawiam nogi i czasem przez to łapię kontuzje. Jednak mam to we krwi, by walczyć do końca - podkreśla.

W meczu z Karpatami Wolniewicz zagrał jako lewy obrońca. Nie jest to jednak jego nominalna pozycja. - Zazwyczaj grałem na prawej stronie, albo na środku obrony, a w meczach ligowych na pozycji nr 6 i stoperze. Jeżeli znamy założenia taktyczne, to nie widzę problemu, żeby grać po lewej stronie - jasno stawia sprawę.

Poprzedni sezon Wolniewicz spędził w rezerwach Górnika, chociaż zabrzanie chcieli go wypożyczyć. Najpierw jednak nie porozumiał się z Siarką Tarnobrzeg, a następnie w Odrze Opole usłyszał, że takiego typu zawodnika przy Oleskiej nie potrzebują. - To mnie zmobilizowało do dalszej pracy. Skoro tam uznali, że nie jestem na tyle dobry, żeby dostać się do III ligi, to muszę jeszcze więcej pracować, żeby dostać szansę w Górniku - mówi.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również